Outro - wychodzimy poza schemat

Postanowiłam, że dzieląc się chęcią wniknięcia w naszą świadomość jednostkową i społeczną, zakomunikuję przy okazji to, co niepokojącego dzieje się wokół.

 

Tym, co mnie tworzy, jest świadomość. Czas pandemii stał się, dla wielu z nas, okresem zwracania się do siebie. Szczególne znaczenie, w tym czasie, miało dla mnie pogłębione studiowanie wiedzy o aspektach filozoficznych. Tej filozoficznej refleksji nadałam zasadnicze znaczenie, w wymiarze osobistych kreacji, analizowania faktów z życia społecznego i w procesie interpretacji badań naukowych.

 

Pandemia w dużej mierze, jak akcentuję, nakierowała nas do siebie samych; pokazała, że w warunkach ekstremalnych dzieją się z nami – głównie – rzeczy niepokojące: okazaliśmy się solidarni wobec samych siebie, naszego „ja”. To jest droga, by wyjść z największego kryzysu, ale uda się to, gdy każdy zadba o siebie. Nie może zdarzyć się tak, że nikt nie zadba o nikogo… Moje twierdzenia nie są bezpodstawne, zbieram relacje. Ludzie mówią o przemocy domowej. Zdarza się też natężona przemoc kierowana wobec siebie, nie tylko rozwijamy swoje zasoby…

 

Swoje badania, w ostatnim czasie, szczególnie poświęciłam problematyce syndromów. Kształtują się one z reguły, gdy jesteśmy ofiarami: braku miłości, nadmiernych wymagań, krytyki, czy jesteśmy uwikłani w szkodliwą dla nas sytuację, jaka angażuje – w negatywny sposób – nasze emocje. Znamy z literatury przedmiotu syndrom: bitej żony, bitego męża, a może za mało badamy syndrom bitego dziecka czy ludzi wykorzystywanych seksualnie? Naturalnie boimy się dotykać drażliwych tematów; wypieramy ze świadomości, że można krzywdzić tak niewinne, bezsilne istoty jak dzieci. Stają się łatwym celem, również w świecie wirtualnym, do którego chętnie uciekają – szczególnie gdy atmosfera życia rodzinnego jest traumatyczna, wroga. Obojętność jest formą przemocy. Postanowiłam, że dzieląc się chęcią wniknięcia w naszą świadomość jednostkową i społeczną, zakomunikuję przy okazji to, co dzieje się niepokojącego wokół.

 

Socjoterapeutka pracująca z „dziećmi ulicy” powiedziała mi, że te dalej przesiadują na ulicy, włóczą się bez celu w epidemii. Boją się, że rodzice stracą dochody, a często już brakowało środków na podstawowe potrzeby (skala ukrytego ubóstwa jest bardzo duża, także emocjonalnego). Dzieci odczuwają fobie szkolne, obecnie nie muszą się konfrontować z lękiem, ale okazuje się, że choć przemoc głównie ma miejsce w szkole – ze strony rówieśników i nauczycieli, to zarazem pojawiła się tęsknota za relacjami. Dla wielu uczniów szkoła była miejscem, gdzie czuły się bezpiecznie, mogły odczuć emocjonalne wsparcie.

 

Czy zadziała na tyle trauma izolacji, że będziemy musieli sobie poradzić z syndromem wynikającym z niej? Czy doświadczymy lęku o zdrowie i życie, także naszych bliskich? Czy będzie to syndrom traumy poepidemicznej? Musimy nauczyć się żyć w nowych okolicznościach, w sytuacjach zagrożenia. Wielu ludzi nie wytrzymuje tego psychicznie, emocjonalnie i stosują agresję również wobec siebie. Wiedza jest szansą, aby uwolnić się od patologicznych zależności w naszym życiu.

 

Podczas opisywania zachowań mających na celu zadanie bólu i cierpienia drugiemu człowiekowi, oprócz przemocy i agresji pojawiają się również takie pojęcia jak: złe traktowanie, gniew, wrogość, nadużycie, złość, na co wskazuje profesor Jadwiga Mazur z Katedry Socjologii Komunikowania, Organizacji i Zarządzania na Uniwersytecie Pedagogicznym w Krakowie. Zauważa ona także, że ofiarom przemocy brakuje słów i wiedzy, aby nazwać i wyrazić to, czego doświadczają. Aktywuje się dramat spraw przemilczanych, bagatelizowanych, a które zaburzają funkcjonowanie nie tylko całych rodzin, ale także jednostek. Język jawi się jako struktura ułomna, zarazem w tym negatywnym aspekcie należy cieszyć się, że w komunikacji są ograniczenia, które sprawiają, że przemoc psychiczna ma swoje granice.

 

Jedna z ofiar wyjawiła, że mąż bił ją tak brutalnie, uderzając jej głową o futrynę, że doznała pęknięcia kości czaszki. To był dyrektor przedszkola, człowiek maskujący przemoc. Jego ofiara doznała dużego uszczerbku także w funkcjonowaniu psychicznym, nie mogła się wyzwolić z zależności, bo ciągle była utwierdzana, że jest nikim, że jest bezwartościowa, że nic nie może zrobić. Mąż wpędzał ją w kompleksy, akcentował każde odstępstwo od stanu perfekcji, wyolbrzymiał szczegóły do rozmiaru życiowych niepowodzeń kobiety. I tu jest przewaga intelektu – człowiek posiadający wiedzę o psychice innych jest w stanie zawładnąć nimi najbardziej, obezwładnić ich i krzywdzić. Z czego może wynikać przytoczona sytuacja? Mężczyzna był ukrytym gejem, związał się z kobietą, bo to dobrze pasowało do jego funkcji społecznej – pedagoga, dyrektora przedszkola.

 

Rozwijajmy się, miejmy pasje, ale nie przebywajmy w próżni, w oderwaniu od innych. Niech to nie będzie pasja dla samej siebie, ale zwrot nasz z naszymi możliwościami ku życiu społecznemu, aby żyło się dobrze nie tylko nam.

 

Katarzyna Lisowska

 

Wiedza jest szansą, aby się uwolnić

12 marca 2021

Strona główna

Wróć do artykułów