Outro - wychodzimy poza schemat

Sprawa bardzo duchowa   

Martynka leżała w łóżeczku trzęsąc się ze strachu jak paralityk podczas ataku.

Dlaczego mamunia ją okłamała?

A było to tak: Dziś w przedszkolu kolega straszył ją duchami - założył prześcieradło z dziurami na oczy. Martynka wiedziała, że to nie duch. Odpłacając żartem za żart, wymierzyła mu kopniaka tam, gdzie chłopców boli najbardziej. Ale mimo wszystko jedno nie dawało jej spokoju: Skoro mówi się o duchach, to znaczy, że istnieją. Postanowiła się upewnić:

- Mamcia, a duchy to istnieją?

- Nie córuś – odparła mama szykując się do egzorcyzmowania sąsiadki.

Uspokoiło to Martynkę, ale tylko do czasu. Wieczorem zerknęła na kalendarz. Pisało tam:

„Zesłanie Ducha Świętego”  

Synalek 

Spodobała mi się. Przymknąłem oko na to, że jest rozwódką.

Spotykaliśmy się regularnie. Kochaliśmy do upadłego.

Przytuleni podziwialiśmy gwiazdy. Nocne rozmowy przy winie. Zakochałem się.

Wybaczyłem, gdy przyznała, że ma dziecko. Powinienem być zły - nie chciałem dzieciatej.

Cóż, ludzie się zmieniają... udałem, że mi to nie przeszkadza, ale... smark musiał mnie zaakceptować. Wiedziałem, że inaczej lipa - wszystko by się rozpadło. Poświęciłaby mnie na ołtarzu macierzyństwa.

Poznać go miałem nocą. Zdziwiłem się. Czyżby cierpiało na porfirię?

Przyszedłem. Pocałowała mnie i zamknęła drzwi.

- Antoś! - zawołała gówniarza.

Antoś był wampirem. Zrozumiałem to, gdy się uśmiechnął. Te długie zęby.

Ukąszenie...

Chyba nie zostałem zaakceptowany. 

Starszym trzeba ustępować 

Był wieczór. Miasto spowił mrok. Pomarszczony staruszek z trudem wsiadł do tramwaju. Ludzie rozstąpili się i zaraz ktoś ustąpił mu miejsca. Jakiś uczynny chłopak pomógł staruszkowi usiąść.

- Dziękuję ci chłopcze.

Na następnym przystanku wsiadł krzepki młodzieniec. Zbudowany jak marzenie, kobiety wkoło cicho westchnęły. Podszedł do staruszka i rzekł:

- No, zeskakuj dziadek, musisz ustąpić mi miejsca.

- Ty chamie, prostaku! - oburzył się staruszek.

- Starszym trzeba ustępować - rzekł młodzieniec i uśmiechnął się zębicznie.

Ten uśmiech. Te kły. Staruszek zrozumiał.

Z trudem ustąpił miejsca starszemu od siebie. Młodzieniec był przecież mającym kilkuset lat wampirem. A on... on miał raptem dziewięćdziesiąt.

Starszym trzeba ustępować miejsca.

 

W świecie drabbli Krzysztofa T. Dąbrowskiego 

21 czerwca 2021

Strona główna

Wróć do artykułów