Moda na ekologię, a co za tym idzie, segregację odpadów, wydaje się stosunkowo nowym zjawiskiem – najwcześniej bylibyśmy skłonni je datować na II poł. XX wieku, a może dopiero na początek XXI stulecia. A może warto poszukać wcześniej?

Nie ulega wątpliwości, że człowiek produkował odpadki odkąd tylko zaczął gospodarować na naszej planecie. Każda skórka z owoców czy łupina z warzyw porzucona przez pierwotnego homo sapiens bądź któregoś z naszych ewolucyjnych poprzedników stawała się najstarszymi w dziejach śmieciami. Nie mieliśmy z nimi, jako ludzkość, problemu, dopóki były to wyłącznie pozostałości organiczne, łatwo rozkładające się w zwyczajnych warunkach środowiska, a nas z kolei było na tyle mało, że nie groziło nam utonięcie pod tonami resztek. Wraz z rozwojem cywilizacji sytuacja zaczęła się jednak nieco komplikować.

W kolebce naszej cywilizacji

Już wiele wieków przed naszą erą w Jerozolimie istniało miejsce, w którym pozbywano się niepotrzebnych rzeczy i odpadków. Dolina Hinnom, zwana również Gehenną, położona była poza miastem i początkowo grała rolę sporego wysypiska śmieci.

400 lat przed naszą erą Grecy zorganizowali pierwsze składowiska odpadów. Polis były na tyle dużymi skupiskami ludzkimi, że trudno było sobie wyobrazić, aby każdy miał pozostawić swoje odpady gdzie uzna za stosowne. Coraz więcej z nich było też trudno biodegradowalnych – aktywność Hellenów nie ograniczała się do konsumpcji nieprzetworzonego pożywienia. Rozwijający się rynek usług oraz, prawdopodobnie przede wszystkim, wymiana handlowa spowodowały wzrost produkcji odpadów i zmusiły, szczególnie Ateńczyków, ale też mieszkańców innych większych skupisk, do wprowadzenia rozwiązań systemowych. Za przykładem ludności achajskiej poszli Rzymianie, którzy w III wieku naszej ery, powołali pierwsze służby odpowiedzialne za sprzątanie miasta.

Z boską opieką

Warto sobie przypomnieć, kto spośród bogów roztaczał opiekę nad służbami porządkowymi. Tą postacią był (i jest, przynajmniej symbolicznie) Herakles - jeden z herosów w mitologii greckiej, syn Zeusa i śmiertelniczki Alkmeny. Zresztą wcześniej był on również patronem ateńskich przedsiębiorców zajmujących się śmieciami. Heraklesa cechowało posiadanie ogromnej siły. Znany jest przede wszystkim z dwunastu prac zleconych mu przez króla Myken, które miały mu przynieść oczyszczenie za złe postępowanie. Jedną z nich było wyczyszczenie stajni Augiasza.

Augiasz miał dzięki przychylności bogów najlepsze na świecie trzody i stada koni. Z jego stajni, obór i owczarni nie wynoszono jednak od wielu lat gnoju i były one źródłem przykrego zapachu. Również pastwiska zalegała gruba warstwa gnoju. Pracę oczyszczenia stajni i obór Augiasza władca mykeński Eurysteus zlecił Heraklesowi w celu upokorzenia go. Jednak Heraklesowi, wbrew oczekiwaniom króla, udało się tego dokonać w ciągu jednego dnia przed zmierzchem. W tym celu, wyburzył mur w dwóch miejscach i skierował wody rzeki Alfejos lub Penejos, według niektórych wersji mitu obu, aby ich wody popłynęły przez stajnie i pastwiska w dolinach. Jeszcze przed zmierzchem płynące wody oczyściły stajnie. Na pamiątkę tego wyczynu Herakles patronuje dziś wszystkim tym, którzy dbają o porządek miejsc publicznych.

Śmieciowy bezład

Choć ogólnie mylne jest twierdzenie, że średniowiecze to epoka upadku nauki, kultury i rozwoju cywilizacyjnego – taki mit wytworzyli przede wszystkim intelektualiści kolejnej epoki – to jednak trzeba przyznać, że obyczaje miejskie z tego okresu związane z gospodarką odpadami to znaczny regres względem Aten czy Rzymu.

Fekalia lano za próg – i to dosłownie: wprost na głowy przechodniów. W późniejszym czasie robiono to co prawda dopiero po trzykrotnym ostrzeżeniu „uwaga woda!”, o ile dla przechodniów zmieniało to sporo, to dla ogólnego poziomu czystości niewiele. Odpady, których przybywało coraz więcej, wyrzucano na niewybrukowane ulice, usypując kopce, w których żerowały stada szczurów roznoszących nieznane dotychczas choroby. Tak m.in. rozprzestrzeniła się jednak z najtragiczniejszych w dziejach starego kontynentu epidemia „czarnej śmierci” w latach 1348 – 1349.

Jeżeli śmieci usuwano w ogóle, to za opłotki. W Warszawie rzucano je ze skarpy wiślanej, aż powstała Góra Gnojowa od której nazwano ulicę Gnojną, obecnie zaś Celną. Dziś Góra Gnojowa to atrakcyjny punkt widokowy na panoramę Warszawy. Nawet i taki sposób oczyszczania nie wszędzie był rozpowszechniony – stosowano czasem kuriozalne z naszej perspektywy rozwiązania polegające na nadbudowywaniu nad stertami śmierci drewnianych pomostów, które służyły jako quasi-chodniki.

Nowe czasy, nowe zasady

W czasach renesansu szerzące się zarazy i wciąż nierozwiązane kwestie sanitarne powoli stawały się jednym z ważniejszych tematów debat włodarzy wielu wielkich, europejskich miast. By nie dopuścić do wybuchów kolejnych epidemii, zaczęto wprowadzać oddziały sanitarne odpowiadające za utylizację odpadów.

W połowie XVIII wieku Warszawa mogła poszczycić się własnym przedsiębiorstwem oczyszczania miasta pod nazwą „Tabor Miejski”. Powołał je Marszałek Wielki Koronny Franciszek Bieliński, który w 1743 roku wprowadził całkowity zakaz wyrzucania śmieci na ulice. Wywożono je w dalszym ciągu na Górę Gnojną do roku 1844 pomimo, iż w roku 1722 składowania śmieci w tym miejscu ławnicy miejscy zakazali, a nieco później król Stanisław Poniatowski wyznaczał nowy teren pod wysypisko śmieci przy starej Prochowni u wylotu ulicy Mostowej.

Przedsiębiorstwo „Tabor Miejski” nie funkcjonowało długo, gdyż zgodnie z wprowadzonymi przez zaborcę carskimi ukazami zamiatanie chodników i połowy jezdni należało do właścicieli domostw, przy których one się znajdowały. Trzeba było kolejnych 140 lat przerwy, żeby powrócić ponownie do wcześniejszych zasad organizacji sprzątania.

Wydawać by się mogło, że selektywne zbieranie odpadów to pomysł współczesności. Nic bardziej mylnego. Już w roku 1777 król Stanisław August wydał edykt mówiący, że na własne potrzeby Papierni Krajowych gałgany, papierowe wióry, obrzyny pergaminowe, okrawki skór oraz owcze nogi i inne na przygotowanie kleju nadające się rzeczy pod groźbą kary oddzielnie zbierać trzeba. Edykt opublikowano w 1777 roku w Kwidzynie, w języku niemieckim i polskim.

Wiek pary i elektryczności

Do czasów rewolucji przemysłowej większość śmieci była pochodzenia organicznego. Rozwój przemysłu zapoczątkowany w XVIII wieku pociągnął za sobą gwałtowny rozwój miast i wzrost konsumpcjonizmu. Na wysypiska zaczęło trafiać coraz więcej różnego rodzaju odpadów. Wśród nich pojawiły się takie, które można było powtórnie wykorzystać.

Kolejne wynalazki przysparzały nowych problemów związanych ze składowaniem odpadów. W 1810 r. opatentowano pierwsze metalowe puszki. Od 1869 r. zaczęto wykorzystywać opakowania z tworzyw sztucznych. Nowe wynalazki przyczyniły się również do wzrostu produkcji coraz większych ilości odpadów.

Problem nadmiaru śmieci stawał się z roku na rok coraz bardziej palący, a wreszcie niebezpieczny dla zdrowia i życia. W Hamburgu w roku 1892 doszło do niespotykanej dotąd tragedii. Na skutek wzrastającej ilości wyrzucanych bezpośrednio do rzeki Elby, będącej źródłem wody pitnej, odpadów i fekaliów, zmarło podczas epidemii cholery około 9000 mieszkańców. To spowodowało, że rok później powstała tam pierwsza w Niemczech spalarnia odpadów miejskich wykonana przez inżynierów angielskich. Hołdowano wówczas zasadzie, że ogień strawi każdą zarazę. W kolejnych latach pomysł ten był przejmowany przez inne miasta na całym kontynencie.

Początki świadomej polityki segregacji

Pierwszą ręczną sortownię wybudowano w Nowym Jorku w roku 1898. Obsługiwała ona 116 tysięcy mieszańców, odzyskując 37% surowców wtórnych w odniesieniu do masy dowożonej. Sortownia była częścią pierwszego systemy selektywnej zbiórki odpadów. Twórcą systemu był George E. Waring, zwany „apostołem czystości”. Później pomysł ten przez ocean trafił do Europy, gdzie prędko, szczególnie w Niemczech, został wcielony w życie.

Ten i inne przykłady nowoczesnego podejścia do higieny komunalnej szczegółowo opisał w wydanej po polsku w 1908 roku obszernej książce „Wykład z hygjeny miast”, ówczesny lekarz sanitarny miasta Warszawy, dr med. Józef Polak. Z dzisiejszej perspektywy jest to źródło bezcenne, ponieważ autor ze szczegółami opisuje sposoby zagospodarowywania odpadów, metody ich przetwarzania. Opisuje też rodzaje śmieci, które produkowane są w gospodarstwach domowych czy fabrykach. Wreszcie podaje ważne dane statystyczne mówiące o średniej produkcji nieczystości na mieszkańca w poszczególnych krajach Europy.

Bliżej współczesności

Pierwsze programy selektywnej zbiórki śmieci na szeroką skalę wprowadzono w latach siedemdziesiątych XX wieku w Stanach Zjednoczonych i krajach Europy Zachodniej. Wymagało to nie tylko aktów prawnych, ale także edukacji społeczeństwa w tym zakresie. Podjęte działania zaczęły przynosić rzeczywiste efekty dopiero około 20 lat później.

Obecnie (jak podaje portal www.elektroinzynieria.pl) dzięki selektywnej zbiórce w Holandii recyklingowi poddawanych jest aż 63% odpadów, w Niemczech – 56%, w Danii i Szwecji – 41%, a w Hiszpanii – 34%. Polska nadal niestety jest na szarym końcu tej listy. To dobry powód do tego, aby zacząć myśleć bardziej w stylu „eko”.

Krzysztof Andrulonis

 

Śmieci z brodą

14 lutego 2020

Strona główna

Wróć do artykułów

Outro - wychodzimy poza schemat