Człowiek niemal od początku swojego istnienia miał ogromny wpływ na otaczającą go przyrodę. Każda nabyta umiejętność pozwalała mu się rozwijać. Nie zdawał sobie jednak sprawy, że część podejmowanych przez niego działań niesie za sobą poważne konsekwencje dla środowiska.

 

Pierwsza istotna zmiana nastąpiła wraz z odkryciem ognia. Z jego pomocą ludzie mogli skuteczniej bronić się przed drapieżcami również polowania stały się dla nich łatwiejsze. Nie mieli jednak świadomości, że rozniecając ogniska i podpalając znaczne obszary w celu wypłoszenia zwierzyny z lasów, doprowadzają tym samym do pustynnienia znacznych terenów i szybszego wymierania gatunków.

 

Symboliczny wyznacznik wartości

 

Kolejnym przełomowym osiągnięciem było udomowienie zwierząt i nauka uprawiania roli. W tym momencie ludzie mogli zrezygnować z koczowniczego trybu życia i osiedlić się w jednym miejscu, od tej pory też towarzyszące im stworzenia stały się od nich w pełni zależne. Jedne ułatwiały pracę na roli, kolejne zapewniały stały dostęp do pożywienia, inne znów stanowiły istotne wsparcie w czasie polowań. Każdemu z gatunków przypisywano różne znaczenia i magiczne atrybuty: niektóre zwiastowały śmierć i nieurodzaj, inne znów uznawano za symbol dobrodziejstwa i obfitych łowów.

 

W wielu kulturach wyróżnić można zwierzęta święte i nietykalne. Dobrym przykładem są krowy, przechadzające się beztrosko po ulicach Indii. Są to zwierzęta święte, w których ciałach, według wierzeń, rezydować mają bogowie oraz boginie. Zdaniem badaczy prastary kult oraz zakaz ich zabijania i jedzenia mają racjonalne podstawy: w Indiach krowa była i jest dawczynią podstawowego pożywienia (mleka, masła) oraz siłą pociągową, dlatego bardziej opłaca się zachować ją przy życiu, niż zabić i zjeść (R. Stefanicki, Śmierć krowożercom. Indie toczą wojnę o świętość). Mieszkańcy Indii starają się otaczać je szczególną ochroną, co przejawia się w łagodnym traktowaniu i niespożywaniu ich mięsa.

 

Również na ziemiach polskich spotkać się można z przesądami, które przyczyniły się w pewnym stopniu do ochrony określonych gatunków. Do najbardziej znanych i wciąż mających swoich zwolenników należą te, które mówią, że bociany zakładające gniazda przy domostwach chronią mieszkańców przed nieszczęściem, a same budynki przed ogniem i piorunami (M. Jarosz, Ochrona zwierząt w Polsce na przestrzeni dziejów). W Polsce bocian rzeczywiście cieszy się dużym szacunkiem – na jego widok nieraz na twarzy zagościć może uśmiech, a gniazdo i kwilenie młodych w pobliżu domostwa napełnia właściciela dumą. Wszelki akt okrucieństwa, wymierzony w stronę tego stworzenia, spotyka się z natychmiastowym odzewem oburzonej społeczności.

 

Z innym podejściem może się już jednak spotkać chociażby czarny kot, symbolicznie utożsamiany z nieszczęściem. Często na drodze ujrzeć można zwłoki potrąconego zwierzęcia, nieraz spoczywające tam przez dłuższy czas, zanim ktoś zdecyduje się je usunąć. Niejednokrotnie zresztą stworzenie zostaje pozbawione życia z premedytacją. Powodem może być nie tylko przesąd, ale też zwykła niechęć.

 

Dawniej i dziś

 

Choć może się to wydać zaskakujące, do drugiej połowy XX wieku prawna ochrona zwierząt w Polsce właściwie nie istniała – pojawiały się jedynie cząstkowe uregulowania pewnych jej aspektów. W dawnych polskich konstytucjach brakuje przepisów dotyczących ochrony przyrody, a co dopiero samych zwierząt. Początkowo pojawiały się raczej regulacje związane z ochroną pojedynczych gatunków, jedną z najstarszych jest akt ochrony gatunkowej, wprowadzony przez Bolesława Chrobrego, zabraniający polowań na bobry. Wprowadzane w późniejszych wiekach regulacje obejmowały kolejne dzikie zwierzęta, padające ofiarą masowych polowań myśliwych, a przez to zagrożone wyginięciem.

 

Dopiero w latach dwudziestych ubiegłego wieku ukazało się rozporządzenie Prezydenta Rzeczypospolitej z 22 marca 1928 r. o ochronie zwierząt. Dokument ten miał charakter przede wszystkim karnoprawny. Zawarte w nim przepisy były znacznie węższe niż w obecnej regulacji ustawowej, obejmowały już jednak np. zakaz znęcania się nad zwierzętami domowymi, precyzując, które dokładnie są objęte w tym punkcie ochroną. Akt liczył sobie łącznie dziesięć punktów, ostatni z nich dotyczył zakazu zadawania jakiegokolwiek cierpienia stworzeniu bez słusznej i odpowiednio ważnej przyczyny.

 

Wielką rolę w ewolucji prawodawstwa europejskiego i polskiego odegrało przyjęcie przez UNESCO Światowej Deklaracji Praw Zwierząt. Ten międzynarodowy akt prawny przyczynił się między innymi do uchwalenia w Polsce nowego prawa o ochronie zwierząt. I tak w 1997 r. Sejm uchwalił ustawę o ochronie zwierząt (…), tworzącą podwalinę humanitarnej ochrony zwierząt w naszym kraju. Ustawa określa jednoznacznie status zwierzęcia, które „jako istota żyjąca zdolna do odczuwania cierpienia nie jest rzeczą. Człowiek jest mu winien poszanowanie, ochronę i opiekę. Dotyczy ona zarówno zwierząt hodowlanych, jak i dziko żyjących. Zgodnie z nią znęcanie to zadawanie lub świadome dopuszczanie do zadawania stworzeniom bólu lub cierpień. Podmiotami działań na rzecz ich ochrony są ludzie, w tym organy publiczne odpowiedzialne za podejmowanie działań we współpracy z instytucjami i organizacjami krajowymi, jak i międzynarodowymi.

 

Teoria a praktyka

 

Pomimo kolejnych regulacji i nowelizacji ustaw część znajdujących się pod naszą opieką zwierząt wciąż może doświadczać stresu i złego traktowania. Im mniejszą wiedzą dysponujemy na temat danego gatunku, tym większe prawdopodobieństwo, że po zakupie pupila nie będziemy w stanie odpowiednio się nim zajmować. Zwierzę okaże się inne, niż początkowo zakładaliśmy, a przez to może zostać zaniedbane, gdyż stracimy zainteresowanie opieką nad nim. Problemy zaczną się w momencie, gdy papuga zaskrzeczy za głośno, pies będzie oznaczał każdy kąt w mieszkaniu, a chomiki pogryzą się we wspólnej klatce. O ile część z nas weźmie odpowiedzialność za opiekę nad swoimi pupilami, reszta będzie się starała zwyczajnie ich pozbyć, oddając je do schroniska, z powrotem do sklepu, sąsiadowi bądź gorzej – wyrzucając lub wywożąc do lasu.

 

Wiedza na temat zwierzęcia nieraz ogranicza się do tego, czego człowiek dowie się na jego temat z mediów, oglądając je na zabawnych filmikach lub uroczych zdjęciach z Internetu. Rozsądniejsi sięgną po książkę na temat gatunków lub zapoznają się z opisami zamieszczonymi na specjalistycznych stronach, aby dowiedzieć się więcej przed podjęciem decyzji. Pozostali jednak wyruszą od razu do sklepu lub schroniska i wybiorą zwierzątko niemal na ślepo.

 

Ofiarami tego typu spontanicznych działań często padają psy. Uznawane są za „najlepszych przyjaciół człowieka”, a ich stanowisko w hierarchii zwierząt najbardziej akceptowanych i kochanych jest bardzo wysokie. Kot również cieszy się sporą popularnością, nieraz zresztą następują spory o to, które z nich jest lepsze, każde bowiem odznacza się unikalnymi cechami. Są to poza tym stworzenia, z którymi jesteśmy najlepiej zaznajomieni. Mimo to każda rasa psa czy kota jest inna. O ile piesek typu chihuahua może przebywać głównie w domu i nie wymaga dużego zachodu, tak owczarek niemiecki będzie potrzebował większego zaangażowania, długich spacerów i wolnej przestrzeni.

 

Kolejne często kupowane stworzenia to ptaki, gryzonie, rybki lub gady. Im głębiej w las, tym gorzej, można usłyszeć bowiem stwierdzenia, iż zwierzęta, takie jak węże czy jaszczurki, nie odczuwają bólu, papugi nie przywiązują się do właścicieli, a rybom i tak wszystko jedno, kto ich dogląda, ich pamięć ogranicza się do jednej minuty.

 

Jak one to znoszą?

 

Sytuacja zwierząt domowych jest różna, mają one jednak większą szansę na to, że ktoś dostrzeże ich cierpienie i odpowiednio zareaguje. Co jednak ze zwierzętami hodowanymi na ubój czy futro? Nieraz ich złe położenie jest celowo ignorowane bądź nawet tuszowane. Dopóki człowiek nie dostrzega problemu, to tak jakby go nie było. Mimo że gdzieś z tyłu głowy przebrzmiewa myśl, że szynka, którą właśnie jemy, zrobiona jest ze świnki, a leżące na talerzu udko było kiedyś nóżką kurczaka, rzadko zadajemy sobie pytanie, w jakich warunkach dane zwierzę było trzymane, czy miało szczęśliwe życie i jak właściwie wyglądała jego śmierć. Zwyczajnie traktujemy ten kawałek mięsa jak właśnie to, kawałek mięsa, gotowy do spożycia. Być może niektórzy z nas nie mają nawet świadomości, co właściwie jedzą. Podobnie jest z płaszczami z futra lisa czy norki lub torebką, wykonaną z wężowej skóry. Są to ubrania i akcesoria, którymi możemy pochwalić się w towarzystwie lub otulić w zimową noc. Nic ponadto.

 

O ile zwierzęta domowe mają większe szanse na dobrą opiekę i nadmiar czułości, tak los zwierząt hodowlanych nie musi być tak kolorowy. Trzymane w dużych skupiskach na fermach są nieraz narażone na spory stres i złe, nawet bestialskie traktowanie. To nierzadko towar, wykorzystywany do produkcji wędlin, mleka, jaj czy ubrań. W Polsce działa wiele organizacji, zajmujących się nie tylko uświadamianiem, ale też walką o poprawę warunków jak największej grupy zwierząt. Wyraźny sukces odnotować mogą obecnie Otwarte Klatki. Dzięki zaangażowaniu tej prężnie działającej organizacji w drugiej połowie września sejm przegłosował tzw. Piątkę dla zwierząt. Jest to duży krok w walce o likwidację ferm futrzarskich w Polsce.

 

Uwolnić norkę!

 

Otwarte Klatki to jedna z najbardziej efektywnych polskich organizacji, zajmujących się walką o prawa zwierząt. Swoją działalność rozpoczęła od kampanii Cena futra, w której nagłaśniała sytuację zwierząt futerkowych. Po dziewięciu latach zaangażowania w sprawę m.in. norek czy lisów aktywiści mogą świętować. Projekt „Piątka dla zwierząt” – zainicjowany przez Jarosława Kaczyńskiego i Forum Młodych PiS, dotyczący poprawy dobrostanu zwierząt, obejmujący m. in.: zakaz hodowli zwierząt na futra, wzmocnienie kontroli warunków bytowych zwierząt przetrzymywanych przez ludzi, zakaz wykorzystywania zwierząt w celach rozrywkowych (…), zakaz trzymania zwierząt na uwięzi, określenie minimalnych wymiarów kojca oraz ograniczenie możliwości uboju rytualnego (K. Mik, Sejm przegłosował zakaz hodowli zwierząt na futro!) – został złożony do sejmu 11 września 2020 r. i przegłosowany w następnym tygodniu w czwartek.

 

Już wcześniej, bo w 2017 r., pojawiały się propozycje zakazu hodowli zwierząt futerkowych, uboju rytualnego czy wykorzystywania zwierząt w cyrkach, od listopada tego samego roku ustawa była jednak „zamrożona”, a z czasem zupełnie się z niej wycofano. Na ponowne podjęcie debaty w 2020 r. wpływ miało śledztwo, przeprowadzone przez ukraińskiego aktywistę prozwierzęcego Yevhena, na największej fermie norek w Polsce. Mężczyzna zatrudnił się tam na dwa miesiące, aby udokumentować okrutne warunki, w jakich przetrzymywane były zwierzęta. Kilka godzin po opublikowaniu filmu PiS zorganizował konferencję, ogłaszając na niej projekt nowelizacji ustawy, który na późniejszych obradach uzyskał ponadpartyjne poparcie.

 

Choć jest to zaledwie wierzchołek góry lodowej, warto się cieszyć z podobnej zmiany nie tylko powinna przyczynić się do poprawy warunków milionów zwierząt, ale przede wszystkim wpłynąć na zwiększenie świadomości ludzi w kwestii potrzeb naszych braci mniejszych i warunków, w jakich nieraz przychodzi im żyć.

 

Kinga Zawada

 

Prawa zwierząt a rzeczywistość

19 października 2020

Strona główna

Wróć do artykułów

Outro - wychodzimy poza schemat