Outro - wychodzimy poza schemat

Historia naszego kraju pokazuje nam niezliczone mnóstwo przykładów tego, jak musieliśmy walczyć o wolność. Zmieniały się epoki, wrogowie, metody walki, jednak sama potrzeba oporu nie znikała. Wystarczy przyjrzeć się dziejom Polski w XX wieku, aby uznać prawdziwość tej tezy.    

 

Emblematycznym przykładem opisanego wcześniej poczucia nieustannego zagrożenia są słowa Zbigniewa Herberta z tytułowego poematu zawartego w tomie Raport z oblężonego miasta z 1982 roku:  

 

oblężenie trwa długo wrogowie muszą się zmieniać
nic ich nie łączy poza pragnieniem naszej zagłady
Goci Tatarzy Szwedzi hufce Cesarza pułki Przemienienia Pańskiego
kto ich policzy
kolory sztandarów zmieniają się jak las na horyzoncie
od delikatnej ptasiej żółci na wiosnę przez zieleń czerwień do zimowej czerni    

 

Jakie więc sztandary przechodziły nad Polską od początku XX wieku? W jakich okolicznościach zmuszeni byliśmy, jako wspólnota narodowa, walczyć o niepodległość? Lecz również kiedy musieliśmy zmagać się o prawa człowieka, swobody polityczne? Jakie przypominają nam się gesty niezgody na zniewolenie?   

 

Wóz Drzymały i młodzież z Wrześni – przeciwko pozbawieniu tożsamości  

 

Okres pomiędzy zjednoczeniem Niemiec a wybuchem I wojny światowej (1871–1914) to lata najbardziej nasilonej germanizacji i zwalczania polskości na ziemiach zabranych Rzeczpospolitej. W tym okresie państwo niemieckie wprowadziło szereg ustaw wymierzonych przeciwko Polakom, jak również dopuszczało się licznych szykan i nadużyć w stosunku do nich. Wtedy doszło też do dwóch słynnych wydarzeń, prób oporu wobec polityki germanizacyjnej, które odbiły się szerokim echem nie tylko w Niemczech, ale i we wszystkich zaborach.

Michał Drzymała był chłopem polskiego pochodzenia. W roku 1904 nabył ziemię we wsi Kaisertreu (obecnie Drzymałowo) i chciał postawić na niej mieszkanie. Okazało się to jednak niemożliwe bez stosownego pozwolenia władz, które nie chciały go wydać ze względu na to, że Drzymała był Polakiem. W odpowiedzi na te szykany Drzymała postawił na swoim polu wóz cyrkowy, gdzie zamieszkał, obchodząc w ten sposób przepisy. Urzędnicy pruscy starali się argumentować, że jeżeli wóz pozostanie w miejscu przez 24 godziny, zostanie uznany za budynek mieszkalny, przez co Drzymała złamie prawo i wóz zostanie usunięty. Aby tego uniknąć, Drzymała codziennie przesuwał swój wóz kilka metrów do przodu, dzięki czemu cały czas był on traktowany jako „obiekt ruchomy”.

Cała sprawa nabrała wielkiego rozgłosu i śledzono ją nie tylko w Niemczech, ale i w innych zaborach, często aktywnie wspierając Drzymałę różnego rodzaju datkami. Ostatecznie po kilkuletniej walce (do 1910 roku) w różnych sądach zmuszono Drzymałę do usunięcia wozu. Gdy zaś uparty rolnik zamieszkał w ziemiance na polu, eksmitowano go z niej pod pozorem naruszenia przepisów bezpieczeństwa. W końcu Drzymała był zmuszony sprzedać swoją działkę i kupić inną, z już wybudowanym domem. Stał się on jednak bohaterem narodowym, a jego przykład jest symbolem oporu przeciwko polityce władz pruskich.

Drugie słynne wystąpienie wydarzyło się w niewielkiej szkole we Wrześni w 1901 roku. Doszło tam do protestu dzieci, które odmówiły uczenia się na lekcjach religii prowadzonych po niemiecku. Dzieci zostały oczywiście szybko ukarane, jednakże do protestu szybko włączyli się ich rodzice. Władze niemieckie nie zamierzały jednak ustępować w tej sprawie. W wyniku głośnego procesu w 1902 roku (proces gnieźnieński) dorosłe osoby skazano na wyroki więzienia i grzywny. Dzieci poniosły kary cielesne.

Protest i późniejszy proces wywarły bardzo negatywne wrażenie na Polakach w zaborze niemieckim i spowodowały zwiększenie oporu przeciw germanizacji. Doprowadziły one również do napływania różnorakiej pomocy dla dzieci wrzesieńskich i ich rodzin z innych zaborów. Doszło też do kolejnych strajków w różnych szkołach z przewagą dzieci polskich, co spowodowało nawet przejściowy paraliż niemieckiego systemu oświaty na tych terenach.

Zarówno sprawa Drzymały, jak i ów strajk były wielokrotnie wykorzystywanym argumentem przeciwników germanizacji i symbolem oporu przeciwko władzom pruskim.  

 

Rok 1918 i walka o granice  

 

Z braku miejsca nie będziemy się w tym miejscu szczegółowo zajmować udziałem Polaków w bitwach I wojny światowej oraz rozwojem tzw. sprawy polskiej. Nie można jednak nie wspomnieć o takich inicjatywach, jak Legiony Polskie pod dowództwem Józefa Piłsudskiego, a także o Błękitnej Armii Józefa Hallera i wielu innych jednostkowych aktach odwagi polskich żołnierzy. Przejdźmy już jednak do 1918 roku, przełomowego dla wielu krajów europejskich, w tym dla Polski.

W listopadzie 1918 roku Polska, po 123 latach niewoli, odzyskała wreszcie upragnioną niepodległość. Było to możliwe głównie dzięki klęsce wszystkich trzech zaborców podczas I wojny światowej. W pierwszych miesiącach istnienia państwowość polska była w zasadzie ograniczona jedynie do terenów byłego Królestwa Polskiego i zaboru austriackiego, wkrótce jednak doszło do znacznego powiększenia się terytorium II Rzeczpospolitej. Wybuch powstania w Wielkopolsce w grudniu 1918 roku przyniósł przyłączenie tej prowincji do kraju, oprócz tego korzystnym wyrokiem Ententy, wyrażonym w traktacie wersalskim, Polska uzyskała dostęp do morza (tzw. Korytarz Pomorski), później zaś, po serii powstań śląskich, spore tereny Górnego Śląska.

Znacznie dłużej trwało formowanie się granic na wschodzie kraju, gdzie doszło najpierw do wojny z państwem ukraińskim, później zaś z siłami bolszewików. Mimo nierzadko krytycznego położenia sił polskich (w sierpniu 1920 roku realnym była utrata Warszawy na rzecz „czerwonych”), konflikty te zostały zakończone pokojem w Rydze w 1921 roku, który ustalał znane wszystkim granice II Rzeczpospolitej. Ostatecznie Polakom udało się także uzyskać Wileńszczyznę, mimo protestów Litwinów. Państwo polskie wchodziło więc w dwudziestolecie znacznie powiększone, ale i jednocześnie skłócone z sąsiadami.

Lata 1918–1926 to okres intensywnej odbudowy i unifikacji państwa. Polska składała się w zasadzie z trzech odrębnych części, w których panowała odmienna administracja, waluta, stopień rozwoju, a nawet częściowo obyczajowość. Rząd stanął przed koniecznością wprowadzenia wspólnego pieniądza, zniwelowania różnic, stworzenia wspólnego prawa i powiązań gospodarczych. Była to tytaniczna praca, która na dobrą sprawę nie zakończyła się aż do 1939 roku.  

 

Rok 1939 – wojna, która zmieni oblicze świata  

 

1 września 1939 roku, po niewiele ponad 20 latach od momentu zakończenia I wojny światowej, rozpoczyna się kolejny konflikt globalny, który ma przynieść dużo krwawsze żniwo i doprowadzić do dużo dalej idących zmian niż poprzedni. W Polsce wojna rozpoczyna się tzw. kampanią wrześniową, jak określa się popularnie agresję III Rzeszy i ZSRR na Polskę we wrześniu 1939 roku, i toczone pomiędzy 1 września a 6 października walki. Pojęcie to, mimo swojej ogromnej popularności w literaturze, jest jednak obecnie negowane przez wielu historyków jako niepoprawne i będące wytworem niemieckiej propagandy, stąd też wprowadza się nową nazwę – kampania polska.

Oficjalnym pretekstem do wojny była sprawa Wolnego Miasta Gdańska i zbudowania eksterytorialnej autostrady, łączącej Prusy Wschodnie i Pomorze, a przebiegającej przez terytorium Korytarza. Oprócz tego Niemcy wymagali przyłączenie się Polski do paktu antykominternowskiego, czyli jednoznaczne opowiedzenie się przeciwko ZSRR. Dyplomacja niemiecka doskonale zdawała sobie sprawę, że wobec postawy władz polskich żądania te nie będą mogły być zrealizowane i będą stanowić casus belli. Ostatnim aktem przygotowawczym było niespodziewane podpisanie sojuszu pomiędzy ZSRR i Niemcami (pakt Ribbentrop–Mołotow, 23 sierpnia 1939 roku), w ramach którego przypieczętowano też, nieco później zmodyfikowaną, granicę podziału stref wpływów rosyjskich i niemieckich po dokonaniu agresji na Polskę. Od tego momentu wojna była nieunikniona.

17 września 1939 roku do ataku na II Rzeczpospolitą rusza od wschodu Rosja sowiecka. Nasze wojska, atakowane od trzech stron, nie miały praktycznie żadnych szans. 22 września 1939 roku, w momencie kiedy na terenie Polski trwały jeszcze walki, wojska niemieckie i radzieckie odbyły w Brześciu nad Bugiem wspólną paradę zwycięstwa. Było to symboliczne przypieczętowanie klęski Polski i rozpoczęcia jej okupacji przez dwa zbrodnicze reżimy – III Rzeszę i ZSRR.

Zwycięskie państwa dokonały sprawnego podziału łupów, dzieląc Polskę najpierw między siebie, potem zaś przeprowadzając wedle swojego uznania wewnętrzne rozgraniczenia administracyjne. Niemcy część zajętych terytoriów, należących przed 1918 rokiem do Niemiec, wcielili bezpośrednio do Rzeszy, z pozostałych zaś zostało utworzone kadłubowe, quasi-autonomiczne państewko, jakim było Generalne Gubernatorstwo (GG). Sowieci z kolei włączyli terytoria Kresów do Białoruskiej i Ukraińskiej Republiki Socjalistycznej, oddając Wilno w ręce Litwy… i odzyskując je już rok później, kiedy to państwo również zostało wchłonięte przez ZSRR.  

 

Dzieje Polski w czasie IV rozbioru  

 

Oba państwa, Rosja i Niemcy, rozpoczęły swoją okupację od próby wykorzenienia wszelkich śladów polskości na zdobytych terenach. Zarówno Sowieci, jak i Niemcy niszczyli bezcenne zabytki polskiej kultury i sztuki. W niemieckich strefach okupacyjnych przeprowadzono szereg akcji mających na celu aresztowanie i zamordowanie polskich patriotów i przedstawicieli inteligencji (tzw. „Akcja Inteligencja”, 1939–1943). Na terenie ZSRR podobny los czekał polskich oficerów, lekarzy i prawników wziętych do niewoli w 1939 roku, którzy to zostali zamordowani przez NKWD w masowych egzekucjach pod Katyniem, Charkowem i Miednoje wiosną 1940 roku.

Obie strony chciały przede wszystkim zamienić Polaków w tanią, posłuszną siłę roboczą. Niemiecka polityka okupacyjna dążyła do „odzyskania” wartościowego materiału rasowego (poprzez utworzenie tzw. Niemieckiej Listy Narodowej, dla osób z niemieckimi korzeniami), reszta Polaków zaś miała stać się w krótszej perspektywie niewolnikami, w dłuższej zaś – wymordowana. Żydzi mieszkający w Polsce już od samego początku okupacji byli traktowani jako element do eliminacji i konsekwentnie mordowani, początkowo w spontanicznych akcjach, później zaś, od 1940 roku – w gettach i specjalnie przygotowanych obozach zagłady.

Sowieci z kolei chcieli zamienić Polaków w obywateli radzieckich, tanią siłę roboczą, oficjalnie „wolną”, w praktyce zaś całkowicie ciemną i oddaną komunistom. Służyć temu miała intensywna propaganda, przymusowe wręczanie obywatelstwa ZSRR, a wobec rodzin opornych – zsyłka w głąb ZSRR lub wprost do obozów pracy za Uralem i na Syberii. W obu okupowanych sferach Polacy byli zmuszani do darmowej lub prawie darmowej pracy na rzecz okupanta. Proces ten szczególnie narastał na terytorium GG, gdzie w wyniku licznych łapanek dziesiątki tysięcy Polaków zostało wysłanych jako niewolnicy do pracy w Niemczech. W rezultacie tych działań nie tylko kultura polska, ale i sam byt biologiczny narodu znalazł się w śmiertelnym zagrożeniu.  

 

Krajobraz po zagładzie i instalacja komunizmu  

 

Wojna przyniosła niewyobrażalną skalę zniszczeń i śmierci. Szacuje się, że podczas całego konfliktu zginęło około 79 milionów ludzi, w tym samych obywateli ZSRR około 29 milionów. Znaczna część ofiar to rezultat zbrodniczej polityki eksterminacji ludności cywilnej, prowadzonej zarówno przez ZSRR, III Rzeszę, jak i w sposób pośredni (naloty) przez aliantów zachodnich. Zniszczeniu lub uszkodzeniu uległy tysiące zabytków i dzieł sztuki, setki miast zostało zrównanych z ziemią. Uwzględniając stosunek liczby ludności do liczby ofiar wojny, Polska była najbardziej poszkodowanym krajem w wyniku II wojny światowej. W czasie wojny zginęło około 4 do 6 milionów obywateli (dane są rozbieżne, ponieważ często uwzględnia się lub nie przedstawicieli mniejszości narodowych).

W Polsce tymczasem rozpoczyna się walka o przyszły ustrój kraju – choć kraj znalazł się w strefie wpływów ZSRR, to w 1945 roku istniały jeszcze poważne nadzieje co do tego, że uda się zaprowadzić ustrój demokratyczny, w którym komuniści będą stanowić jedynie jedną z frakcji politycznych. 28 czerwca 1945 roku powstał Tymczasowy Rząd Jedności Narodowej z Edwardem Osóbką-Morawskim jako premierem. Doszło do tego w momencie, gdy część polityków zachodnich, ze Stanisławem Mikołajczykiem na czele, uznało, że nie ma już szans na wyparcie komunistycznego rządu z kraju i jedyną szansą na ocalenie demokracji jest współpraca. Odrodzone Polskie Stronnictwo Ludowe pod wodzą Mikołajczyka było przejściowo tolerowaną opozycją, nie trwało to jednak długo. W 1946 roku władze komunistyczne przeprowadziły referendum ludowe (słynne „3 Pytania”) na temat nowych granic, zmian w ustroju i władzy. Sfałszowane wyniki posłużyły do rozpętania nagonki na stronnictwo Mikołajczyka, który 8 lutego 1947 roku zrezygnował ze stanowiska, a już wkrótce był zmuszony opuścić kraj.

Już od dłuższego czasu trwała akcja niszczenia resztek podziemnego oporu, zintensyfikowana po pokazowym procesie przywódców podziemia w Moskwie (tzw. proces szesnastu, 1945 rok). W 1948 roku na Kongresie Zjednoczeniowym PPR i PPS połączyły się w Polską Zjednoczoną Partię Robotniczą, kończąc z pozorami i rozpoczynając okres niepodzielnej władzy komunistów nad Polską. W 1949 roku zostaje również zaprowadzony twardy stalinizm, który uczynił z Polski państwo totalnej inwigilacji i nieustannego zagrożenia za każdy gest niesubordynacji względem władz.  

 

Poznański Czerwiec ’56 – pierwszy gest oporu zbiorowego  

 

W 1956 roku w wyniku śmierci Bolesława Bieruta dochodziło do powolnego rozkładu systemu stalinowskiej represji, a ludzie po raz pierwszy od wielu lat ośmielali się mówić wprost o nadużyciach i niedociągnięciach władzy. Widoczne było to zwłaszcza w dużych ośrodkach przemysłowych. W Poznaniu od dłuższego czasu dochodziło do systematycznego obniżania realnych pensji dla pracujących w zakładach robotników poprzez wycofywanie im premii i zwiększanie składek. Chodziły również plotki o rychłych podwyżkach. Oburzyło to lokalną ludność. Fala niezadowolenia spowodowała w końcu strajk w ogromnych zakładach Cegielskiego, a robotnicy wyszli na ulice. Domagano się w pierwszej kolejności poprawy warunków życia, wbrew pozorom i późniejszym legendom hasła polityczne odgrywały jedynie drugorzędną rolę. Zamieszki rozpoczęły się w czwartek 28 czerwca 1956 roku. Wraz z prawdziwymi demonstracjami dochodziło również do aktów wandalizmu, sytuacja zaczęła wymykać się spod kontroli.

Władze komunistyczne, z premierem Józefem Cyrankiewiczem, zareagowały błyskawicznie. Poznań został odizolowany od reszty kraju, a wewnątrz miasta odizolowano także protestujących od osób zagranicznych, przebywających w mieście reporterów itp. Na ulicę wyszły czołgi i wojsko, a protesty brutalnie stłumiono. Padły ofiary śmiertelne, wojsko strzelało do tłumów, wielu robotników aresztowano, inni zostali pobici i wyrzuceni z pracy. Do 30 czerwca 1956 roku Poznań został spacyfikowany.

Całość wypadków poznańskich była przez wiele lat „tajemnicą poliszynela”, miasta nie dało się bowiem odciąć całkowicie. Ostatecznym komentarzem władz na temat ruchów poznańskich była wypowiedź Jóżefa Cyrankiewicza z PZPR: Każdy prowokator czy szaleniec, który odważy się podnieść rękę przeciw władzy ludowej, niech będzie pewny, że mu tę rękę władza ludowa odrąbie. Mimo to Czerwiec stał się zapowiedzią faktycznej odwilży, jaka nastąpiła kilka miesięcy później, w październiku 1956 roku. Wtedy to nowy I sekretarz, Władysław Gomułka, doprowadził do przejściowej liberalizacji systemu, pośrednio spełniając przynajmniej część postulatów protestujących.  

 

Październik ’56 – odwilż i pochód ku wolności?  

 

Symbolem polskiej „odwilży” było wybranie na nowego I sekretarza PZPR Władysława Gomułki (21 października 1956 roku), którego wybór stał się symbolem zmian i złagodzenia polityki wewnętrznej, tzw. „Polskiego Października”. Gomułka był uważany przez wielu za postać sympatyczną, cieszył się dużym poparciem społecznym, co najciekawsze, za „zasługę” poczytywano mu jego przeszłość w więzieniu (w latach 40. w wyniku intrygi Bieruta został skazany na pobyt w więzieniu za „odchylenie nacjonalistyczne”). Liczono na to, że nowy sekretarz doprowadzi do szerszych zmian w polityce. Istotnie, już wkrótce rozpoczął się proces rehabilitacji wielu więźniów politycznych. Więzienia w dużej mierze opustoszały, wiele osób uniewinniono, inne zrehabilitowano pośmiertnie. Do władzy doszła ekipa komunistów chcących budowy socjalizmu „z narodowym” charakterem, stąd też delikatna zmiana akcentów w propagandzie (należy jednak pamiętać, że Polski socjalizm tego okresu nie był nawet w połowie tak niezależny jak chociażby komunizm albański czy jugosłowiański. Władze PRL ciągle operowały jedynie w ramach granic narzuconych przez ZSRR).

Oprócz złagodzenia aparatu przymusu doszło też do symbolicznego gestu, jakim było usunięcie z armii radzieckich oficerów, którzy od końca wojny jako „doradcy” sprawowali nad nią faktyczną kontrolę. Do ZSRR został odesłany marszałek Konstanty Rokossowski, dotąd pełniący funkcję wodza naczelnego. Gomułka obiecał zwiększenie roli przemysłu spożywczego i zapełnienie półek artykułami pierwszej potrzeby, wyrównanie potrzeb przemysłu ciężkiego i lekkiego. Wszystkie te gesty i działania złożyły się na ostateczny koniec i demontaż stalinowskiego systemu w Polsce.  

 

Marzec ’68 – młodzież w walce o wolność  

 

W marcu 1968 roku na deski teatru wszedł spektakl Dziady, w nowej, odświeżonej reżyserii Kazimierza Dejmka. Spektakl został przez władze uznany za antyrosyjski i antyradziecki, stąd też po zaledwie kilku wystawieniach zdjęto go z afiszy. Wywołało to oburzenie studentów i intelektualistów. Pierwsze protesty prędko wymknęły się spod kontroli, doszło do wystąpień o charakterze politycznym. Trwające od 8 do 23 marca zamieszki zostały ostatecznie stłumione brutalnie przez władzę. Wielu uczestników protestów, jak np. Adam Michnik czy Henryk Szlajfer, zostało wyrzuconych z uczelni bądź pracy. Władza wykorzystała wydarzenia z marca 1968 roku do rozegrania sporów wewnątrzpartyjnych.  

 

Grudzień ’70 – o godny chleb i o prawdę  

 

Pod nazwą Grudzień 1970 kryje się krwawa masakra robotników, do jakiej doszło na Wybrzeżu (w Gdańsku, w Szczecinie i w Elblągu). Tłem tych wydarzeń była pogarszająca się sytuacja ekonomiczna polskich obywateli w II połowie lat 60. Pomysłem władz na wyjście z kryzysu była podwyżka cen żywności, którą ogłoszono wieczorem 12 grudnia.

Poinformowani o tej decyzji rządu robotnicy postanowili w nocy rozpocząć strajk. Pracownicy, którzy zjawili się na rannej zmianie, dołączyli do protestu. Podobnie uczyniła Stocznia Remontowa w Gdyni. Stoczniowcy ruszyli w licznej manifestacji pod gmach KW i żądali rozmowy z sekretarzem Alojzym Karkoszką. Przeciwko nim zostały jednak wysłane oddziały milicji, które spacyfikowały protest. Wielu uczestników demonstracji zostało brutalnie pobitych i aresztowanych, a następnie umieszczonych w więzieniach w Elblągu, w Sztumie i w Pruszczu Gdańskim. Mieszkańcy Trójmiasta oburzeni tymi wydarzeniami 15 grudnia rozpoczęli kolejny protest – udali się pod gmachy Komendy Wojewódzkiej, Wojewódzkiej Rady Związków Zawodowych i Komitetu Wojewódzkiej Partii.

Rozmowy Komitetu Strajkowego z przedstawicielami władzy zostały przerwane, w końcu wieczorem 16 grudnia Komitet Strajkowy ogłosił koniec strajku. Stanisław Kociołek wezwał robotników w komunikacie radiowym, by następnego dnia pojawili się w pracy. Tymczasem na polecenie osób z najwyższych kręgów władzy w Stoczniach pojawiły się oddziały Wojska Polskiego. Kiedy rankiem 17 grudnia robotnicy zjawili się w pracy, otworzono do nich ogień z karabinów maszynowych i czołgów. Tego samego dnia masakra miała miejsce również w Szczecinie i w Elblągu.

Gdy informacje o wydarzeniach na Wybrzeżu zaczęły docierać do innych rejonów kraju, w PZPR podjęto decyzję o konieczności odsunięcia od władzy Władysława Gomułki i jego ludzi, na jego miejsce został natomiast wybrany Edward Gierek, premierem zaś został Piotr Jaroszewicz. Nowe władze oficjalnie potępiły użycie ognia w stosunku do bezbronnych ludzi, a także uznały, że podwyżka cen nie powinna być wprowadzana bez porozumienia ze społeczeństwem. Ostatecznie decyzję o podwyżkach wycofano jednak dopiero rok później, po strajku w Zakładach Włókienniczych w Łodzi.

Jednym z symboli tamtych przerażających wydarzeń był młody robotnik, Zbigniew Godlewski, w tradycji utrwalony jako Janek Wiśniewski, który został zastrzelony w okolicy stacji kolejowej Gdynia Stocznia, a następnie jego ciało niesiono na drzwiach przeciwko oddziałom milicji. Wydarzenia te upamiętnione zostały w Balladzie o Janku Wiśniewskim autorstwa Krzysztofa Dowgiałły, śpiewanej m.in. przez Krystynę Jandę i Kazika Staszewskiego. Oto jej fragment: 

 

Chłopcy z Grabówka, chłopcy z Chyloni
Dzisiaj milicja użyła broni
Dzielnieśmy stali, celnie rzucali
Janek Wiśniewski padł

Nie płaczcie matki, to nie na darmo
Nad stocznią sztandar z czarną kokardą
Za chleb i wolność, i nową Polskę
Janek Wiśniewski padł 

 

Przełom Sierpnia ’80   

 

Geneza polskiego sierpnia 1980 roku sięga połowy lat 70, a dokładnie przełomu 1975 i 1976 roku. Pierwsza data to próba wprowadzenia zmian do Konstytucji PRL, która spotkała się z dużym protestem intelektualistów (Memoriał 101). Czerwiec 1976 roku to z kolei czas strajków robotników z zakładów „Ursus” i „Radom”, które zostały krwawo stłumione, a ich uczestników spotkały dotkliwe represje.

Konsekwencją tych wydarzeń było powstanie KOR-u – pierwszej, legalnej opozycji w Polsce, mającej na celu obronę praw robotników. Pierwsze wydawane przez KOR pisma niezależne: „Komunikat” i „Biuletyn Informacyjny” zapoczątkowały z kolei powstanie II obiegu („Zapis”, wydawnictwo „NOW-a”) oraz Uniwersytetu Latającego. KOR został przekształcony w organizację o typowych cechach opozycji: Komitet Samoobrony Społecznej KOR (KSS KOR). W kolejnych latach powstały również inne organy opozycyjne, np. KPN Leszka Moczulskiego. Należy też pamiętać o wyborze Karola Wojtyły na papieża 16 października 1978 roku. Pierwsza pielgrzymka Jana Pawła II do Polski stanowiła ważny impuls dla Polaków, którzy poczuli się silniejsi i bardziej zjednoczeni.

1 lipca 1980 roku po podwyżce cen mięsa i wędlin w wielu zakładach pracy wybuchły strajki. 14 sierpnia strajk ogłosili również stoczniowcy w Gdańsku. Jego bezpośrednią przyczyną było dyscyplinarne zwolnienie z pracy Anny Walentynowicz, wieloletniej działaczki Ligi Kobiet, a także członkini organizacji opozycyjnych, która była bezwzględnie szykanowana przez służby bezpieczeństwa. Działaczka została zwolniona tuż przed osiągnięciem wieku emerytalnego. Uformował się zatem komitet strajkowy, na czele którego stanął Lech Wałęsa. Wkrótce powstał również Międzyzakładowy Komitet Strajkowy obejmujący inne zakłady gdańskie i szczecińskie również z przywództwem Lecha Wałęsy.

W tej sytuacji władze po próbie rozbicia strajkujących zdecydowały się na rozmowy. Do Gdańska przyjechał wicepremier Jagielski, do Szczecina zaś wicepremier Barcikowski. Pracownicy stoczni sporządzili listę 21 postulatów, z których najważniejsze dotyczyły przywrócenia do pracy Anny Walentynowicz i Lecha Wałęsy, utworzenia wolnych związków zawodowych, ograniczenia cenzury i przywrócenia wolności słowa. Stoczniowcom doradzał w tym zespół ekspertów wywodzących się z KOR-u i środowisk katolickich, na czele z Tadeuszem Mazowieckim.

Ostatecznie strajki zakończyły się podpisaniem 4 porozumień sierpniowych – w Szczecinie, Gdańsku, Dąbrowie Górniczej i Jastrzębiu-Zdroju. W wyniku tego aktu zalegalizowana została działalność NSZZ „Solidarność”. Na czele Solidarności stanął Lech Wałęsa. Legalna działalność związku trwała do momentu wprowadzenia stanu wojennego. W 1981 roku działacze związkowi założyli pierwsze legalne niezależne pismo ogólnokrajowe „Tygodnik Solidarność”, którego redaktorem naczelnym został Tadeusz Mazowiecki. Z inicjatywy Solidarności wystawiono pomniki stoczniowcom poległym w grudniu 1970 roku. Rok 1981 był okresem nieustannych prowokacji ze strony władzy, które zmierzały do likwidacji związku.

Solidarność przechodziła zmienne koleje losu. W 1981 roku, na skutek wprowadzenia stanu wojennego przez Wojciecha Jaruzelskiego, wielu działaczy związku zostało internowanych, natomiast działalność Solidarności musiała zostać przeniesiona do podziemia. Władza najpierw zawiesiła, a następnie zniosła stan wojenny 22 lipca 1983 roku, jednak nadal nie zezwalała na działalność Solidarności, podejmowała też ataki na związanych z nią ludzi, czego najtragiczniejszym przykładem było bestialskie zabójstwo ks. Jerzego Popiełuszki, kapelana Solidarności, które jednak przyniosło skutek odwrotny do zamierzonego – społeczeństwo, zamiast przestraszyć się konsekwencji, wyraziło swoje wielkie oburzenie, a poparcie dla samej Solidarności jedynie wzrosło.

Związek w kolejnych latach na skutek słabnięcia pozycji polskich komunistów, przemian zapoczątkowanych w Związku Radzieckim przez Michaiła Gorbaczowa oraz ogólnego wiotczenia całego bloku wschodniego miał szansę wznowić legalną działalność, wziął udział w obradach okrągłego stołu w 1989 roku i był główną siłą napędową przemian demokratycznych – z kręgów solidarnościowych wyłonił się pierwszy niekomunistyczny premier w bloku wschodnim – Tadeusz Mazowiecki, natomiast sam Lech Wałęsa został wybrany w 1990 roku na prezydenta Polski, zastępując na tym stanowisku Wojciecha Jaruzelskiego, który zrzekł się funkcji. Choć w kolejnych latach znaczenie samej Solidarności regularnie słabło, to jednak do dzisiaj partie mające wiodące znaczenie na scenie politycznej – Prawo i Sprawiedliwość oraz Koalicja Obywatelska – mają tradycję wywodzącą się jeszcze z tego ruchu.  

 

Rok 1989 – koniec problemów?  

 

Niektórzy entuzjaści nowego ładu, który nastanie po upadku żelaznej kurtyny, jak np. Francis Fukuyama, autor koncepcji „końca historii”, uważali, że czas walki o wolność dobiegł końca i w całym świecie zapanuje paradygmat demokracji liberalnej. Jak jednak pokazała przyszłość, historia wcale nie stanęła w miejscu, a liczba problemów zdaje się narastać, a nie zmniejszać. Również sytuacja w Polsce nie wskazuje na to, aby marsz ku wolności dobiegł końca. Zresztą, czy właściwie kiedykolwiek możemy liczyć na osiągnięcie takiego stanu? Wydaje się, że do wolności zmierzać trzeba cały czas, nigdy też nie zapominając o bardzo ważnej prawdzie na jej temat, wyrażonej przez ks. Józefa Tischnera:

Wolność nie może być nigdy wartością absolutną. Pozór absolutnego charakteru czerpie ona stąd, że jest koniecznym warunkiem urzeczywistnienia innych, absolutnych, wartości. Wśród nich także człowieczeństwa. Z tego gruntu wyrasta podstawowe pytanie współczesności: co jest tą wartością, dla której usprawiedliwiona jest swobodna utrata wolności? W imię jakiej wartości wolność człowieka ma się przekształcić w poświęcenie?

Krzysztof Andrulonis

 

Polskie przełomy wolności 

16 kwietnia 2021

Strona główna

Wróć do artykułów