Outro - wychodzimy poza schemat

16 stycznia 2021 roku to data, która na zawsze zapisze się w historii światowego himalaizmu. To właśnie tego dnia grupa Szerpów weszła zimą na szczyt K2 – ostatni ośmiotysięcznik niezdobyty o tej porze roku. Dziesięcioosobowy zespół wspinaczy dokonał to, czego nie udało się nikomu innemu, i tym samym przeszedł do historii. 

Mordercza góra

Szczyt K2 (inaczej: Czogori), zwany górą mordercą, a przez Reinholda Messnera – pierwszego zdobywcę Korony Himalajów i Karakorum, czyli wszystkich czternastu ośmiotysięczników świata – górą gór, jest najwyższym szczytem Karakorum i plasuje się na drugiej pozycji wśród najwyższych szczytów na Ziemi (8611 m n.p.m.). Wysokość, powyżej 8000 m n.p.m., nazywana jest strefą śmierci, a to dlatego, że ludzki organizm nie może przetrwać w takich warunkach bez odpowiednio przeprowadzonej aklimatyzacji. K2 znajduje się na granicy Chin i Pakistanu. Jako pierwsi na szczyt weszli Włosi: Achille Compagnoni i Lino Lacedelli 31 lipca 1954 roku. Do tej pory K2 zdobyło ośmiu Polaków. Pierwsza była Wanda Rutkiewicz, która 23 czerwca 1986 roku wspięła się na wierzchołek jako pierwsza kobieta na świecie i pierwsza Polka. Natomiast 10 lipca 1986 roku Jerzy Kukuczka i Tadeusz Piotrowski weszli na K2 nową, niebezpieczną drogą, której do dziś nikt nie powtórzył w całości. Reinhold Messner nazwał tę trasę drogą dla samobójców. Podczas zejścia ze szczytu Tadeusz Piotrowski spadł w przepaść. Dotychczas na K2 zginęło 87 wspinaczy. Wszystkie udane wejścia miały miejsce w sezonie letnim. Pierwsza zimowa próba zdobycia szczytu została podjęta na przełomie 1987/1988 roku przez polskich wspinaczy kierowanych przez Andrzeja Zawadę. Uczestnicy wyprawy wspięli się wówczas na wysokość 7300 m.

Góra gór uważana jest za najtrudniejszą do zdobycia. Szczyt z każdej strony opada trzykilometrowymi ścianami. Dodatkowo himalaistom przejście utrudniają znajdujące się na drodze na szczyt Komin House’a i Czarna Piramida, a także żleb Bottleneck, nad którym znajduje się ogromny serak. Ponadto wspinaczki nie ułatwia pogoda, która z powodu wysunięcia szczytu na północ, jest bardziej nieprzewidywalna niż na innych ośmiotysięcznikach. Nie zmienia to jednak faktu, że K2 od zawsze pociągała wspinaczy. Anna Czerwińska mówi o tej górze tak: Niezwykła piękność, jest największą miłością mojego życia. Jestem w niej zakochana od pierwszego wejrzenia. Budzi zachwyt i grozę. Piekielnie trudna. Niedostępna. Nieprzewidywalna. Próbowałam czterokrotnie. W 2005 byłam blisko celu, ale fatalna pogoda uniemożliwiła podjęcie ataku. O tej górze myślę od lat jak opętana. Oddałabym każde pieniądze, ale za tę miłość nie chciałabym zapłacić życiem.

O Szerpach słów kilka

Szerpowie to lud tybetański zamieszkujący Himalaje w Indiach i Nepalu. Łącznie jest to ok. 120 tys. osób. Większość z nich wyznaje tybetańską odmianę buddyzmu. Zajmują się uprawianiem rolnictwa na dużych wysokościach, hodowlą bydła (w tym jaków) oraz przędzeniem i tkaniem wełny. Część z Szerpów natomiast na co dzień zajmuje się noszeniem bagaży i sprzętu wspinaczy (dlatego tragarze wysokogórscy są często nazywani szerpami), poręczowaniem dróg w Himalajach, a także oprowadzaniem turystów po górach. Wiele współczesnych wypraw nie odbyłoby się bez ich pomocy.

Szerpów cechuje wyjątkowa wytrzymałość i wydolność. Zamieszkują domy ulokowane zwykle na wysokości 3 do 6 tys. m n.p.m. Dzięki temu zdecydowanie łatwiej im zaaklimatyzować się w wysokich górach niż chociażby himalaistom pochodzącym z Europy, co chroni ich przed chorobą wysokościową.

Atak szczytowy

W drugiej połowie grudnia 2020 roku, tuż przed świętami, grupa Szerpów dotarła do bazy u podnóży K2 i niemal od razu przystąpiła do poręczowania drogi do obozu II. Wkrótce jednak nastąpiło załamanie pogody. 10 stycznia 2021 roku okazało się, że huragan o sile około 120 km/h zniszczył obozy znajdujące się powyżej bazy. Cały sprzęt i namioty zostały zmiecione przez wiatr. Szerpowie jednak się nie poddali. Cierpliwie czekając na okno pogodowe pozwalające na atak szczytowy, urządzili ceremonię pudży. To hinduistyczny obrzęd religijny, podczas którego składa się modlitewne ofiary do wybranego bóstwa.

15 stycznia 2021 roku media obiegła informacja, że grupa Szerpów wspięła się na 7800 m n.p.m., ustanawiając zimowy rekord wysokości na K2. Do tej pory rekord stanowiło dotarcie na wysokość 7650 m n.p.m., czego dokonali Marcin Kaczkan, Piotr Morawski i Denis Urubko z polskiej wyprawy kierowanej przez Krzysztofa Wielickiego w sezonie 2002/2003.

Tego samego dnia, 15 stycznia 2021 roku, poinformowano także o planowanym ataku szczytowym, w którym udział wzięli: Nirmal Purja, Gelje Sherpa, Mingma David Sherpa, Mingma Gyalje Sherpa, Sona Sherpa, Mingma Tenzi Sherpa, Pem Chhiri Sherpa, Dawa Temba Sherpa, Kili Pemba Sherpa oraz Dawa Tenjing Sherpa. Warto zapamiętać te nazwiska – to właśnie one zapisały się w historii himalaizmu.

16 stycznia 2021 roku zespół wspinaczy znalazł się na wysokości 8200 m n.p.m., czyli 400 m przed szczytem. To tam znajduje się Bottleneck, czyli wąskie gardło zlokalizowane na Żebrze Abruzzi, w okolicy którego zginęło 13 z ostatnich 14 ofiar na K2. Szerpowie zatrzymali się 10 m od szczytu, żeby mogli zdobyć szczyt – przy niemal bezwietrznej pogodzie – wspólnie, całą grupą. To piękny gest solidarności. O godzinie 13:07 polskiego czasu agencja Seven Summit Treks poinformowała, że nie ma już niezdobytych zimą ośmiotysięczników. Niestety tego samego dnia podczas zejścia z obozu I do bazy wysuniętej na K2 zginął hiszpański himalaista Sergi Mingote, kierownik sportowy komercyjnej wyprawy Seven Summit Treks. W akcji ratowniczej brali udział między innymi Polacy himalaistka Magdalena Gorzkowska i wspinający się filmowiec górski Oswald Rodrigo Pereira. Dla Hiszpana jednak góra gór okazała się bezlitosna.

Rok temu na przełomie 2019/2020 roku K2 próbowała zdobyć między innymi polska wyprawa narodowa. Atak szczytowy jednak się nie powiódł. Ponowna próba zdobycia szczytu miała się odbyć na przełomie 2020/2021 roku, ale postanowiono ją odłożyć za rok z powodu pandemii koronawirusa, która uniemożliwiła przygotowania do wyprawy. Szerpowie jednak nie czekali.

Dziesięcioosobowa grupa wspinaczy dotarła na szczyt tuż przed zmrokiem, czyli około godziny 17:00 czasu lokalnego. Oznaczało to nocne schodzenie, co w takich warunkach, na ośmiotysięczniku, jest niezwykle trudne. Udało im się jednak bez problemów dotrzeć do obozu III, znajdującego się na wysokości 7300 m n.p.m. Szerpowie zdecydowali się rozdzielić ośmiu z nich zostało tam na noc, z kolei dwóch zeszło aż do bazy, do której w końcu wszystkim udało się szczęśliwie dotrzeć.

O co chodzi z tym tlenem?

Niestety, jak to bywa w przypadku historycznych osiągnięć, i tym razem nie obyło się bez kontrowersji. Środowisko alpinistyczne podzieliło się tuż po otrzymaniu informacji o zimowym wejściu na K2, a to dlatego, że Szerpowie zaatakowali szczyt z użyciem tlenu. Zdaniem części wspinaczy jest to dodatkowe wspomaganie ułatwiające zdobycie K2, ponieważ tlen z butli obniża rzeczywistą wysokość o ok. 1500–2000 m. Adam Bielecki, znany polski himalaista, posunął się nawet do nazwania używania tlenu dopingiem (sic!). Wiadomo było, że na K2 zimą da się wejść z tlenem. Dla mnie prawdziwe pytanie brzmi: Czy? Kiedy i komu uda się wejść na ten szczyt bez dopingu? – napisał na Twitterze. W podobnym tonie wypowiedział się Denis Urubko, polsko-rosyjski wspinacz: Tlen to bardzo duży doping. Przecież w przypadku takich dyscyplin jak boks, bieganie, narciarstwo czy kolarstwo ludzie na dopingu budzą pogardę i wstręt. A w alpinizmie stają się bohaterami. Jestem zaskoczony, że tu przebiega to odwrotnie. Tlen nie znajduje się jednak na liście środków zabronionych przez Światową Agencję Antydopingową (WADA). Owszem, butle tlenowe mogły pomóc Szerpom w osiągnięciu szczytu, co nie zmienia jednak faktu, że to właśnie ta dziesięcioosobowa grupa zrobiła to, czego nie zrobili inni – postawiła pierwsze kroki na szczycie K2 zimą. Krzysztof Wielicki, legendarny polski himalaista, słusznie zauważył, że nie należy deprecjonować osiągnięcia Szerpów tylko dlatego, że używali tlenu.

W mediach pojawiały się jednak pogłoski, że jeden z Szerpów zdobył szczyt bez wspomagania dodatkowym tlenem. I rzeczywiście, kilka dni po udanym wejściu na K2 Nirmal Purja oznajmił, że wspiął się na wierzchołek bez użycia butli tlenowej. W dodatku słusznie podsumował toczącą się dyskusję: Znanych jest wiele przypadków wśród wspinaczy, którzy twierdzili, że zdobyli szczyty bez dodatkowego tlenu, ale wspinali się na wyznaczonych przez nas drogach, korzystali również z założonych przez nas poręczówek. Niektórzy z nich są dobrze znani w środowisku wspinaczkowym. Co zatem możemy nazwać wspinaniem wg zasady “by fair means”?.

Wydawałoby się, że zamknie to usta krytykujących wspinaczy, ale Reinhold Messner z kolei umniejsza osiągnięcie Szerpów z powodu zbyt dobrej pogody (sic!). W jednym z wywiadów stwierdził: Bardzo doceniam sukces Nepalczyków, ale na K2 zdarzały się rzeczy większe. Na ich zdjęciach szczyt i okolice przypominały zimę w Dolomitach, a nie w Karakorum. Czy w tych warunkach została wyznaczona nowa linia, nowe podejście do góry? Nie.

Zastanawiające jest, z czego wynika to pomniejszanie sukcesu. Zdobycie K2 w sezonie zimowym przez Szerpów jest zaskakujące z perspektywy historii himalaizmu, ponieważ do tej pory to Europejczycy osiągali największe sukcesy na ośmiotysięcznikach, a Szerpowie nie byli wyróżniani. Ich rola sprowadzała się do noszenia sprzętu uznanym himalaistom oraz poręczowania dróg (chciałoby się powiedzieć: wynieś, przynieś, pozamiataj). Tymczasem wejście zimą na górę gór, o czym marzyło wielu wspinaczy, przypadło właśnie niepozornym Szerpom, co może wzbudzać zazdrość niektórych himalaistów. Szerpowie udowodnili, że Himalaje najbardziej należą właśnie do nich, i tym samym zamknęli rozdział zimowego himalaizmu. Za niesienie pomocy wszystkim wspinaczom to wejście po prostu im się należało.

 

Olimpia Orządała

 

Nareszcie. K2 zdobyte zimą! 

26 lutego 2021

Strona główna

Wróć do artykułów