Dużym zaskoczeniem, dla większości z nas, były nagłe ograniczenia związane z pandemią wirusa. Zmusiło nas to nie tylko do zmiany planów na najbliższe miesiące, ale też w wielu przypadkach do reorganizacji całego naszego życia.

 

Wchodzimy w okres wakacji, większość z nas chciałaby wybrać się na zasłużony urlop, poznać kawałek świata lub najzwyczajniej wypocząć w leżaku nad jeziorem lub nad morzem. W tym roku niestety żadna z tych opcji nie wchodzi w grę – godną uwagi alternatywą, która pozwoli nam odczuć chociaż namiastkę urlopu, może być wirtualne podróżowanie za pośrednictwem internetu.

 

Mapa, street view, satelita…

Większość stron internetowych bądź aplikacji umożliwia darmowy dostęp do swoich zasobów. Świat możemy badać nie tylko z perspektywy satelity, ale również z poziomu ulicy (street view) i przemieszczać się wirtualnymi autostradami, alejami, deptakami, a nawet leśnymi ścieżkami! Na tym jednak nie koniec – z inicjatywy instytucji i osób prywatnych możemy w wybranych punktach mapy „posadzić”, w odpowiednim punkcie, ikonę ludzika, który umożliwi nam obejrzenie np. wnętrza zabytkowej katedry. Co więcej, obiekt ten zobaczymy o różnych porach dnia, co w pewien sposób jeszcze bardziej rozszerza nasze możliwości doświadczenia niedostępnych dla nas miejsc.

 

Innym pomysłem, na poznanie mniej i bardziej odległych krain, może być śledzenie podróży youtuberów. Wielu z nich nie ogranicza się do samego pokazywania odwiedzanych miejsc, ale uzupełniają swoje relacje o komentarze dotyczące poszczególnych lokacji. Często zapuszczają się w miejsca trudne do odwiedzenia lub wręcz całkowicie niedostępne dla przeciętnego turysty: Pjongjang, Czarnobyl, Fukushima, szczyty ośmiotysięczników – to tylko niektóre z wielu przykładów…

 

Kilka kliknięć wystarczy, aby odwiedzić (prawie) każde miejsce na świecie

Pomimo tak łatwego dostępu do ogromnej bazy danych są na świecie miejsca, do których nie udamy się na wirtualny spacer. Dotyczy to głównie obiektów, które z powodu bezpieczeństwa nie udostępniają swoich lokalizacji lub wnioskują o „wymazanie” zdjęć ich budynków z bazy (wliczając mapy satelitarne). Z poziomu ulicy nie zwiedzimy też Korei Północnej (względy polityczne) czy niektórych kanadyjskich wiosek na północy kraju (utrudniony dostęp komunikacyjny).

 

Ciekawa lekcja nie tylko geografii

Niejednokrotnie możemy, na mapach satelitarnych, znaleźć całkiem przypadkiem różne nietypowe miejsca. Warto wtedy poszukać na ich temat dodatkowych informacji w internecie. Okaże się niejednokrotnie, że poznamy nie tylko ciekawostki związane z daną przestrzenią, ale również zdobędziemy wiedzę z innych dziedzin nauki niż geografia.

 

Ciekawym przypadkiem mogą być chociażby dziwne zielone okręgi pośrodku amerykańskich pustyni, których kształt, jak się okazuje, związany jest z systemem nawadniania. Długie, kilkunastometrowe ramię maszyny zatacza kręgi, dozując uprawom odpowiednią ilość wody z domieszką nawozów i substancji odżywczych.

 

Kiedyś i dzisiaj, czyli o niszczycielskiej sile człowieka

Niektóre portale i aplikacje mobilne (np. Google Earth) pozwalają na śledzenie zmian zachodzących na naszym globie poprzez udostępnianie map i zdjęć satelitarnych tych samych obszarów, ale z różnych okresów. Analizując i porównując poszczególne dokumenty, możemy zauważyć, że w czasie ostatnich kilkunastu lat wyrządziliśmy naszej planecie dużo większe zniszczenia niż kiedykolwiek wcześniej.

 

Jednym przykładem może być intensywna, rabunkowa rozbudowa azjatyckich megalopolis, innym – drastycznie zmniejszające się z roku na rok – Jezioro Aralskie, wysychające wskutek odcięcia od regularnych dostaw wody z rzek, których bieg został skierowany na pola uprawne.

 

Zmiany zachodzące w naszym środowisku są o wiele bardziej problematyczne niż na przykład wylesienie Półwyspu Apenińskiego w starożytności czy zniszczenia górnicze w Anglii związane z węglową rewolucją przemysłową. Skala zniszczeń teoretycznie jest porównywalna, aczkolwiek w przeciwieństwie do niegdysiejszych procesów, zmiany, które dziś wprowadzamy w środowisku, zachodzą w o wiele krótszym czasie. Skutkuje to między innymi skokowymi zmianami lokalnego klimatu i niszczeniem ekosystemów, które nie są w stanie dostosować się w tak krótkim czasie do nowego habitatu.

 

Technologia VR

Warto zwrócić uwagę na to, że przy naszych wirtualnych podróżach ciekawe mogłoby być zastosowanie technologii VR (ang. virtual reality – wirtualna rzeczywistość). Już teraz niektóre modele smartfonów umożliwiają symulowanie trójwymiarowej przestrzeni przy wykorzystaniu odpowiednich akcesoriów doczepianych do urządzenia.

 

Przykłady materiałów, które nadają się do oglądania w VR, znajdziemy nieodpłatnie nawet w serwisie YouTube. Udostępniane są nie tylko wirtualne nagrania miejsc, ale też całkiem sporo filmów czy teledysków, które umożliwiają nam doświadczanie przestrzeni w 360 stopniach za sprawą najzwyklejszego przesuwania palcem po ekranie telefonu.

 

Technologie oddziaływania na inne zmysły dopiero raczkują, szczególnie ze względu na ograniczenia różnego rodzaju: brak sprzętu, know-how, małą mobilność, duże rozmiary, koszty itp. Mając jednak na uwadze szybki rozwój technologii w ostatnich dziesięcioleciach, być może za kilkanaście lat będziemy mogli doświadczać odległych miejsc wszystkimi zmysłami.

 

Bartosz Simiński

 

Myszką po mapie 

18 czerwca 2020

Strona główna

Wróć do artykułów

Outro - wychodzimy poza schemat