W czasach powstawania jednej katastrofy klimatycznej za drugą to właśnie myślenie utopiami wydaje się nadzieją na lepsze jutro. Wysyłanie piętnastu złotych na pomoc Australii na pewno pomaga, ale niestety nie rozwiąże problemów, przed jakimi jeszcze stoimy jako ludzkość. Utopie, jako swego rodzaju katalog potencjalnych rozwiązań i możliwości, zdają się być teraz niezmiernie potrzebne.

 

Utopie często są kojarzone z totalitarnymi planami snutymi przez tych stojących u władzy, które mają narzucić społeczeństwu nowy, „lepszy” styl życia, z wykorzenieniem człowieczeństwa i jednostki na rzecz parawspólnego szczęścia zarządzanego żelazną ręką. Kojarzą się często po prostu z władzą lidera, z pomysłem na sprowadzenie ludzi do masy lub do zasobu, ze skłonnością do uniformizacji i siłowych rozwiązań. Jednocześnie jednak utopia jawi się jako mrzonka – w końcu jest to „nie-miejsce”, najczęściej też niezakotwiczone w czasie. I tak naprawdę zwyczajnie niemożliwe.

Możemy też na to spojrzeć z innej perspektywy – postarać się pominąć te skojarzenia i poszukać w utopii pierwotnej idei nieskrzywionej historycznymi doświadczeniami. Potraktujmy utopię jako marzenie nieskrępowane ograniczeniami teraźniejszości. Cavan pisał o science fiction, że jest szerokim, wspólnym i wielogłosowym archiwum możliwości naszej kultury. Czym innym, jeśli nie częścią takiego właśnie archiwum, są utopijne wizje? Wszyscy jesteśmy przecież utopistami, jeżeli tylko mamy nadzieję na jakąś zmianę i przestajemy naiwnie się przyglądać – krytyczne podejście i kreatywne wyobrażenie alternatywy, nawet stosunkowo powierzchownej, już jest impulsem w tę stronę. Takie „marzenie rzeczywistości” wynika każdorazowo z niezadowolenia z codzienności, diagnozy jakiegoś problemu.

 

Zielone miasta

 

Więcej niż połowa ludzkości, w tym momencie, żyje w miastach, a według jednego z raportów ONZ z 2019 roku do 2050 roku ta liczba może wzrosnąć do 70%. Griffiths i Sovacool przyrównują współczesne miasta do patchworkowych projektów, które musiały nadążyć za szybkim wzrostem ich populacji w czasie rewolucji industrialnej. Dziś jednak możemy zaobserwować, że ich szybki i gwałtowny rozrost raczej nie sprzyjał myśleniu ekologicznemu.

Koncepcja ekomiasta została zaproponowana po raz pierwszy w 1975 roku i od tej pory podjęto próby zbudowania takich miast – nie tylko na papierze. Nigdy nie jest to niestety proces szybki ani prosty. Warto wspomnieć choćby Dongtan – chińskie ekomiasto, które nigdy nie stanęło. Koordynator projektu, z ramienia partii komunistycznej, ostatecznie trafił do więzienia, a firma Arup odpowiedzialna za koncepcję została uznana Greenwasherem Roku („ekościemniaczem”) przez „Ethical Corporation Magazine”. Dongtan pozostało tylko pustą fasadą.

Zjednoczone Emiraty Arabskie również przedsięwzięły budowę zrównoważonej ekologicznie metropolii: Masdar. Budowa rozpoczęła się w 2006 roku i trwa do dziś. Pomimo śmiałych planów zbudowania w pełni funkcjonalnego miasta nieemitującego CO2 w osiem lat data jego oddania do użytku ciągle się przesuwa – w 2019 roku było ono ukończone dopiero w około 10% i miało niewielu mieszkańców (docelowo 50 tys.). Plany jednak zrewidowano i może nie cała nadzieja została stracona. Pomimo braku spektakularnego sukcesu miasto Masdar jest jednak oceniane jako krok Emiratów w stronę zrównoważonych źródeł energii. Miasto zostało zresztą zaprojektowane na podstawie teorii opartej na badaniach zleconych przez ZEA Massachusetts Institute of Technology w Bostonie, które wykazały, że może powstać miasto niezależne od nieodnawialnych źródeł energii. Masdar miało udowodnić, że teoria ta sprawdzi się w praktyce.

Pomimo spektakularnych niepowodzeń projektanci nadal szukają miejskich ekorozwiązań. Pojawiają się coraz to nowsze propozycje miejscowości czy dzielnic pokrytych zielenią, wieżowców będących zarazem wertykalnymi ogrodami mającymi „równoważyć” emitowane zanieczyszczenia oraz zdecydowanie bardziej realne – choć może nie aż tak spektakularne – programy, jak angielski Eco-towns wspierający budowę nowych miast, muszących spełnić konkretne wymogi.

 

Mniejsze kroki

 

Poza wielkimi, globalnymi planami możemy też działać w mniejszej skali. Nie tylko totalne rozwiązania systemowe możemy nazwać utopijnymi. Według Ernsta Blocha impuls utopijny, popęd ku alternatywie kieruje wszystkimi życiowymi i kulturowymi działaniami zwróconymi w przyszłość – większość rzeczy robimy i planujemy, aby było lepiej, marzymy o życiu lepszym w jakimś aspekcie. Działa to w każdej dziedzinie: od tych uważanych za błahe jak gry komputerowe, przez bardziej istotne, jak choćby architekturę czy technologię, po te najpoważniejsze jak medycyna.

Takim impulsem utopijnym były PRL-owskie osiedla, które miały być samowystarczalne, niczym małe miasta – mieścić dużą liczbę rodzin; oferować: szkoły, przedszkola, parki, sklepy i lokale usługowe; wszystko miało być dostępne na miejscu. Jeszcze dalej w tym kierunku poszła Superjednostka w Katowicach, która niewiele mniej miała zmieścić w murach jednego budynku.

Takim ekologicznym impulsem utopijnym – leżącym naszym zasięgu – może być korzystanie z tworzyw wykonanych z odpadów, jak na przykład ASHka – ceramika z popiołu, zaprojektowana przez Mateusza Mioduszewskiego. Za jej projekt Mioduszewski dostał nagrodę specjalną na Łódź Design Festival. Tworzywo składa się aż w 70% z popiołu, który jest nieodłącznym odpadem przemysłu okołoenergetycznego w naszym kraju. Taki materiał świetnie sprawdza się w tworzeniu płyt ceramicznych, naczyń czy donic.

Przykładem ekoimpulsu jest też chociażby budownictwo pasywne. Domy pasywne w założeniu są energooszczędne i do minimum ograniczają potrzebne nakłady energii używanej na ogrzewanie. Zamiast wprowadzania nowych rozwiązań skupiają się na poprawie parametrów elementów i systemów już stosowanych na co dzień, choćby poprzez ulepszanie materiałów izolacyjnych, zwiększenie wykorzystania energii słonecznej czy odzyskiwania ciepła z wentylacji – w uproszczeniu: dom pasywny ogrzewa i wychładza się praktycznie sam, bez wykorzystania aktywnych systemów grzewczych i klimatyzacyjnych.

Nawet zastosowanie tak niewielkich – w kontekście całego świata – rozwiązań zbliża nas do tego, czego celem jest myślenie utopijne – aby nam wszystkim żyło się lepiej. Myśl globalnie, działaj lokalnie. Tyle zawsze możemy zrobić.

 

Zawsze myślmy szeroko

 

Niemniej jednak, nawet jeśli te duże, konkretne utopijne wizje są ewidentnie niemożliwe do zrealizowania, to i tak warto o nich marzyć. Są miarą i wyrazem potrzeb społeczeństwa oraz próbą odpowiedzi na te potrzeby. Nie muszą być od razu gotowym rozwiązaniem – propozycje i sugestie, od których możemy się odbić, są równie potrzebne. Jeden pomysł może wtedy rodzić kolejny. Marzmy więc, może nawet na małą skalę, bo od marzenia wszystko się zaczyna. To, co dziś wydaje się nierealne, już za kilka lat być może znajdzie się w naszym zasięgu. Wiele drobniejszych projektów może zacząć się od zdiagnozowania dużych problemów i poszukiwania śmiałych rozwiązań. Ale to właśnie „myślenie szeroko” pozwoli nam patrzeć w przyszłość z nadzieją.

Marta Lipowicz

 

Myślenie utopiami

12 lutego 2020

Strona główna

Wróć do artykułów

Outro - wychodzimy poza schemat