Są młodzi i są wściekli – nie mogą patrzeć na to, jak na ich oczach zagładzie ulega planeta, miejsce, które ze wspólnego domu staje się stopniowo niechcianym przez nikogo śmietnikiem. Nie zgadzają się na status quo, bo w ochronie przyrody brak działania oznacza regres.

Wbrew pozorom, nie chodzi tutaj o konkretną inicjatywę czy organizację. Owszem, takich jest wiele, a ich działalność często odbija się szerokim echem, jednak właściwie można tutaj mówić o tendencji powszechnej, która ogarnia rzesze młodych ludzi na całym świecie. Jak wypadamy na tym tle?

Głos ze Szwecji

Rok szkolny 2018/2019 miał się rozpocząć dla niej podobnie jak wszystkie poprzednie. Pod wpływem śledzenia doniesień o pożarach lasów oraz mało energicznej reakcji władz państwowych postanowiła jednak zmienić swoje plany – rozpoczęła jednoosobową pikietę pod Riksdagiem (siedzibą parlamentu), którą powtarzała co piątek w celu pokazania rządzącym, że nie zgadza się na obojętność wobec spraw ochrony klimatu i środowiska naturalnego.

Dziewczyna, o której mowa, to Greta Thunberg. W ciągu poprzednich dwóch lat usłyszała o niej większość świata, wielu też wzięło sobie do serca wypowiadane przez nią słowa. Komunikat, z którym występuje do szerokiej publiczności międzynarodowej, a szczególnie do tych, którzy w rękach dzierżą przywództwo polityczne, jest wyrazisty, prosty, a jednocześnie bardzo dramatyczny. Do historii przeszły jej słowa wygłoszone podczas corocznej sesji ONZ poświęconej sprawom klimatycznym:

Całe ekosystemy się zapadają, jesteśmy na początku masowego wyginania, a wy potraficie tylko mówić o pieniądzach i bajkach o ekonomicznym wzroście. Jak śmiecie?! […] Ukradliście moje marzenia i dzieciństwo swoimi pustymi słowami. […] Od ponad 30 lat nauka jest jednoznaczna. Jak śmiecie nadal się od niej odwracać i przychodzić tu i twierdzić, że robicie wystarczająco dużo, podczas gdy niezbędnej polityki i rozwiązań wciąż nie widać? […].

Ta gorzka refleksja wywołała skrajne opinie. Najwięcej trudności z jej przyjęciem mieli ci, w których interesy polityczne bezpośrednio godziła. Donald Trump, w charakterystycznym dla siebie, ironicznym stylu, skomentował wówczas przemówienie młodej aktywistki na Twitterze, pisząc tak: Ona wygląda na bardzo szczęśliwą młodą dziewczynę, z nadzieją spoglądającą w jasną i wspaniałą przyszłość. Jak miło to widzieć.

Wielu konserwatywnych komentatorów wytykało (i do dzisiaj tak twierdzi), że Greta jest manipulowana przez stojące za nią korporacje czy innego rodzaju instytucje, w których interesie jest „ekologiczna gorączka”. Dopuszczano się insynuacji, że osoba z zespołem Aspergera nie mogła samodzielnie przygotować słów wygłoszonych w czasie przemówienia, a nawet dostrzegano problem w jej uczesaniu (!) – niektórzy komentatorzy głosili, jakoby warkocz był zabiegiem celowym, mającym „odmłodzić i uczynić bardziej niewinnym” jej wizerunek. Chciałoby się rzec, że każdy mierzy innych własną miarą…

Nie brakowało jednak tych, którzy orędzie młodej Szwedki wzięli sobie do serca. W pewnym sensie jest to głos pokolenia, korzystającego z prawa do wyrażania swojej wściekłości – spadkobierców sprawujących obecnie władzę dorosłych i seniorów, w tym wymienionego wcześniej prezydenta USA, niemających biologicznych szans na to, aby dotrwać czasów, w których ich nieodpowiedzialne decyzje w kwestiach klimatu i ochrony środowiska zaowocują groźnymi konsekwencjami. Forsując rozwiązania korzystne dla gospodarki w krótkim terminie, jednak opłakane dla świata w dłuższej perspektywie czasowej, piłatowym gestem umywają ręce od odpowiedzialności, która i tak nie zdąży ich dosięgnąć. Zdają się nieczuli na fakt, że poprzez wyrządzane szkody odbierają kolejnym pokoleniom największą część ludzkiego dziedzictwa – środowisko życia.

Pójść za ciosem

Wydaje się, że mocne słowa Grety Thunberg spowodowały pewne przełamanie w świadomości pokolenia, rozpoczynającego dopiero dorosłe życie. Ma ono dwojaki charakter – po pierwsze wywołało wzrost wrażliwości na problemy środowiska, po drugie zaś udowodniło, że głos młodych może zostać usłyszany, że być może warto wyjść z własnej strefy komfortu i wzniecić bunt, pokazać brak zgody na bałagan, który ustępująca powoli generacja usiłuje pozostawić swoim następcom w spadku.

Z inicjatywy szwedzkiej aktywistki powstała akcja protestacyjna o nazwie Międzynarodowy Strajk Klimatyczny, mająca swoich członków również w Polsce. Podstawową formą działania, zaproponowaną młodzieży z wszystkich zamieszkanych kontynentów, było protestowanie pod siedzibami władz w czasie zajęć szkolnych w celu zamanifestowania swojego niezadowolenia i braku przyzwolenia na działania polityków, zmierzających do dalszej degradacji środowiska naturalnego i pogorszenia warunków klimatycznych.

Lista postulatów proponowanych przez MSK jest krótka, treściwa i konkretna, a jednocześnie na tyle ważna, że zasługuje na przytoczenie w oficjalnym brzmieniu (https://www.msk.earth/postulaty):

1. Żądamy prowadzenia polityki klimatycznej w oparciu o aktualne stanowisko nauki wyrażone w najnowszych raportach Międzynarodowego Zespołu ds. Zmian Klimatu (IPCC) powołanego przez ONZ. Oczekujemy, że sugerowane przez środowisko naukowe rozwiązania będą wdrażane niezwłocznie we współpracy międzynarodowej.

2. Wzywamy rząd polski, by oficjalnie uznał katastrofę klimatyczną poprzez ogłoszenie stanu kryzysu klimatycznego. Kwestia kryzysu nie może być przedmiotem ideologicznych sporów - w obliczu katastrofy musimy mówić wspólnym głosem, ponad podziałami.

3. Domagamy się zawarcia kompleksowej i aktualnej wiedzy o mechanizmach kryzysu klimatycznego w podstawie programowej na wszystkich szczeblach edukacji, przy zapewnieniu kadrze nauczycielskiej obowiązkowych szkoleń w tym zakresie. Jednocześnie edukację klimatyczną w pełnym zakresie swoich kompetencji powinny zapewniać samorządy lokalne.

4. Żądamy by media wzięły na siebie odpowiedzialność za uświadamianie społeczeństwa o bezpośrednich zagrożeniach związanych z kryzysem klimatycznym. Wzywamy do priorytetyzowania tematu katastrofy klimatycznej w przekazie medialnym oraz posługiwania się językiem odzwierciedlającym wagę problemu.

5. Żądamy przyjęcia przez parlament RP ustawy powołującej ekspercką i niezależną Radę Klimatyczną, której zadaniem będzie opracowanie strategii osiągnięcia neutralności klimatycznej Polski do roku 2040 oraz kontrola realizacji tej strategii. Ustawa ta musi być stworzona przy aprobacie środowiska naukowego, maksymalnej transparentności i przy szerokich konsultacjach społecznych.

6. Oczekujemy podjęcia natychmiastowych kroków prowadzących do przeprowadzenia sprawiedliwej transformacji gospodarki w celu redukcji emisji gazów cieplarnianych. Wymagamy by respektowano prawa i potrzeby wszystkich których dotkną skutki transformacji, szczególnie osób zatrudnionych w sektorach energetyki, rolnictwa, przemysłu i transportu.

Wychodzimy na ulice

Pierwszy strajk miał miejsce 15 marca 2019 r., kolejny zaś 20 września 2019 r. Wówczas wzięła w nim udział młodzież ze 150 krajów świata, w Polsce manifestacje zostały przeprowadzone w 73 miastach. Po raz kolejny demonstracje odbyły się 25 września 2020 r. Młodzież zdecydowała się wyjść na ulice mimo obaw związanych z pandemią – jak argumentowali członkowie struktur MSK, a także sami uczestnicy, choć sytuacja jest dużo trudniejsza niż przed atakiem COVID-19, to nie można zaprzestać działań na rzecz klimatu, ponieważ politycy nie ustają w swojej cynicznej grze o władzę i wpływy.

Zgromadzenia odbyły się w 30 polskich miastach, nie tylko w tych największych, lecz również takich jak Świdnica, Nowy Sącz, Ostrołęka, Cieszyn czy Piła. To wyraźnie pokazuje, że problem jest dostrzegany przez młodych ludzi powszechnie, niezależnie od miejsca zamieszkania. Wielce wymowne było hasło, pod którym zgromadzili się uczestnicy strajku: „Nie ma sprawiedliwości społecznej bez sprawiedliwości klimatycznej”. Za ową deklaracją idzie zarówno świadomość postępujących zmian klimatycznych, jak i braku niezbędnych reform, które prędzej czy później doprowadzą do katastrofy, a także gorzkie rozpoznanie własnej trudnej sytuacji pokoleniowej. Warto zacytować fragment manifestu MSK, opublikowanego m.in. w magazynie „Polityka” (https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/nauka/1972584,1,mlodziezowy-strajk-klimatyczny-dlaczego-nic-sie-nie-zmienia.read):

Nasza misja nie jest łatwa – nasz głos, działaczy MSK, osób młodych, jest pomijany i bagatelizowany w debacie publicznej. To przyszłość najmłodszych, przyszłych pokoleń jest zagrożona z powodu bierności rządzących. Skutkuje to traktowaniem sprawiedliwej transformacji i kryzysu klimatycznego jako sprawy błahej. Budzi wręcz awersję przy podejmowaniu odpowiednich działań. My, generacja Z, urodziliśmy się już w takim świecie. Nie znamy innego. W nim rozwój cywilizacyjny niezważający na swoje katastrofalne skutki powoli eliminuje szanse na przyszłość kolejnych pokoleń. W świecie, w którym nie słucha się nas, przyszłych obywateli, przyszłych rządzących, przyszłych ojców i matek. Ludzi, którzy teraz, zawczasu, muszą podejmować decyzje kalibru: „czy zakładanie rodziny będzie jeszcze moralne?”.

W słowach tych zostało ujęte sedno problemu – jak dotąd naturalnym kierunkiem rozwoju cywilizacji było to, że każde kolejne pokolenie, staraniem poprzednich, otrzymywało coraz lepsze warunki życiowe. Oczywiście, nie było tak zawsze, należy pamiętać o licznych konfliktach zbrojnych, epidemiach czy innych nieszczęściach, które częstokroć pustoszyły całe państwa i stawiały ich mieszkańców w obliczu konieczności mozolnego podnoszenia się z gruzów. Generalnie jednak ogólny poziom życia na przestrzeni wieków wzrastał.

XXI wiek może jednak, a wręcz z pewnością przyniesie, w przypadku braku jakichkolwiek usprawnień, zmianę w tym zakresie – pokolenie ludzi urodzonych ok. 2000 roku nie osiągnie już takiego komfortu życia, jakim cieszyli się jego rodzice i dziadkowie. Będzie zmuszone zmagać się z coraz groźniejszymi skutkami wyniszczenia biosfery w postaci powodzi, susz, huraganów, pożarów i wielu innych. Każda kolejna generacja może zaś stawać w obliczu coraz to głębszych kryzysów – przy takiej, całkowicie uzasadnionej, optyce tym mocniej brzmi przywołana powyżej wątpliwość moralna odnośnie posiadania potomstwa.

Potrzeba pracy u podstaw

Liczba osób świadomych tego, że środowiska naturalnego nie można pozostawić samemu sobie, niewątpliwie wzrasta. Aktywność na tym polu ludzi młodych jest powszechnie widoczna. Dane statystyczne nadal są jednak niepokojące – mimo widowiskowych akcji i dowodów zaangażowania ogólna świadomość polskiego pokolenia Z w zakresie klimatu i ochrony środowiska pozostawia wiele do życzenia.

Jak pokazuje sondaż, przeprowadzony przez pracownię Ariadna na zlecenie portalu ciekaweliczby.pl (https://ciekaweliczby.pl/eko_postawy/), jedynie 67% respondentów z grupy wiekowej 18–24 lata zadeklarowało, że regularnie segreguje odpady (średnia dla wszystkich grup wiekowych to 84%). Również w przypadku pytania o szkodliwość spalania plastikowych butelek w piecach najmłodsi uczestnicy w swoich odpowiedziach wypadli niekorzystnie na tle wyników ogólnych – tylko 70% z nich uznało te słowa za prawdziwe, wynik ogólny zaś wynosił 80%.

Choć może się wydawać, że różnice są niewielkie, to jednak dziwić może fakt, że ostatecznie to starsze pokolenia podejmują bardziej świadome decyzje, zmierzające ku ochronie środowiska naturalnego – aktywność w mediach społecznościowych mogłaby wskazywać na coś zupełnie innego. Najwyraźniej jednak nie zawsze deklarowane wartości przekładają się na praktykę.

Nowy ruch ekologiczny zainicjowali w większości uczniowie szkół, a więc jeszcze osoby niepełnoletnie, których analizowane powyżej badanie nie uwzględniało. Pozostaje mieć nadzieję i aktywnie zabiegać o to, aby ich postawa zyskała popularność zarówno pośród ich rówieśników, jak i osób dorosłych. Intensywna edukacja ekologiczna nadal jest potrzebna, bo, jak przypomina słynne pozytywistyczne hasło, społeczeństwo nie obędzie się bez pracy u podstaw, również w sferze ochrony środowiska…

 

Krzysztof Andrulonis

 

Młodzi, gniewni, ekologiczni 

16 listopada 2020

Strona główna

Wróć do artykułów

Outro - wychodzimy poza schemat