Nie ma się co oszukiwać - w te wakacje raczej nigdzie nie polecimy, a o Bahamach czy Hawajach możemy zapomnieć. Na plażę w Copacabanie przeniesie nas co najwyżej Barry Manilow, do Amsterdamu Imagine Dragons, a do Miami - Will Smith (przy okazji, polecam odbyć przynajmniej taką właśnie, muzyczną podróż). 

Netflixa i jego propozycji serialowych o tematyce podróżniczej nie polecam - uczynią was zazdrosnymi o egzotyczne widoki i orientalne smaki. Co więc począć i jak ODpocząć w wakacje, kiedy równocześnie mamy, co prawda powoli gasnącą, ale jednak istniejącą, pandemię? Otóż mam taki lek na całe zło, który się nazywa BIESZCZADY. 

O tym zakątku Polski słyszał chyba każdy, tak samo, jak trudno byłoby znaleźć kogoś, kto nie spotkał się kiedyś ze sloganem: Rzucam wszystko i jadę w Bieszczady. Co takiego jest właśnie w tym rejonie naszego pięknego kraju, że warto do niego wracać? 

Przede wszystkim przyroda. I góry. Góry są tu nie do podrobienia i gwarantuję, że takich widoków nie ma chyba nigdzie na świecie. Szczególnie polecam oglądanie wschodu słońca ze szczytu Połoniny Caryńskiej. Ten widok po prostu trzeba chociaż raz w życiu zobaczyć na własne oczy, a nie tylko na ekranie telewizora przez perspektywę HBO i serialu „Wataha” (chociaż nie powiem, operatorzy i członkowie ekipy filmowej dali radę). Prawdziwą watahę też może uda wam się zobaczyć, ale lepiej dla własnego bezpieczeństwa wieczorami zostać w domu. I tu nie straszę, bo w Bieszczadach, nawet tych nie całkiem wysokich, zdarza się, że wilki potrafią „dać radę” psu pasterskiemu. 

Kolejna rzecz - lokalne jedzenie. Sery góralskie, proziaki, baranina, hreczanyky, pierogi kresowe z kaszy gryczanej, mam wymieniać dalej? Tego zwyczajnie trzeba spróbować, szczególnie i najlepiej w jakiejś lokalnej knajpce u stóp gór - a takich w Bieszczadach nie brakuje. Dla miłośników piwa również znajdzie się miejsce: lokalne mini zakłady piwowarskie czekają na wasze odwiedziny. Skoro jesteśmy przy jedzeniu, to przyjazd w Bieszczady wiąże się z okazją do spróbowania kuchni łemkowskiej i bojkowskiej. Warto zaznać smaków mniejszości, które zostały wysiedlone lub rozproszone w akcji „Wisła”, a dla których te obszary stanowiły przez wieki schronienie. 

Co jeszcze? Atmosfera. Tu akurat mogę zagwarantować, że nigdzie indziej nie poczujecie się tak dobrze, jak tu. W końcu Bieszczady mają wszystko - i góry, i morze! Mianem Bieszczadzkiego Morza jest określane tu Jezioro Solińskie, więc jeżeli chodzenie po górach wam się znudzi, możecie wybrać zamiast tego wyjazd do Polańczyka i odpoczynek na plaży. Jeśli z kolei zastanie was deszcz, to nigdzie indziej nie będzie drugiej okazji, żeby w wyjątkowych okolicznościach posłuchać głosu Krystyny Prońko, która śpiewa, że przecież spośród wielu bzdur, które niosą stada chmur ona akurat lubi deszcz, deszcz w Cisnej. 

Teraz najważniejsze. Dlaczego i po co tak naprawdę warto tu przyjechać? Zejdźmy teraz na chwilę na ziemię. Otóż już chyba każdy na swojej skórze przekonał się, co tak naprawdę znaczy koronawirus i związane z nim konsekwencje. Nie mówię tu o realnym zarażeniu, raczej o następstwach, jakie przyniosła pandemia. Wiele osób prowadzących właśnie w Bieszczadach restauracje, karczmy, noclegi przekonało się, co tak naprawdę oznacza zastój w sektorze turystycznym. Wielu takich przedsiębiorców utrzymywało się tylko z takiego biznesu, dlatego przyjeżdżając w te rejony wspomożecie także „lokalsów” i podkarpacką gospodarkę. Nie brakuje pośród nich takich, którzy znaleźli się teraz w trudnym położeniu i bardzo powoli próbują stanąć na nogi. Więc jeśli macie własne środki na koncie czy w skarbonce i jesteście w stanie przeznaczyć je właśnie na swój letni urlop, to Bieszczady będą idealną okazją do tego, by wypocząć i przy okazji pomóc swoim krajanom z południa Polski.

Tylko pamiętajcie, że takie góry są jedyne w swoim rodzaju i fajnie byłoby zachować ich dziewiczość na wiele pokoleń. Bo w końcu anioły w Bieszczadach w zielone grają ukradkiem, nawet karty mają zielone, zielone mają pojęcie a nawet zielony kielonek, jak śpiewało Stare Dobre Małżeństwo. 

Nie chcemy, żeby to się zmieniło, prawda? Matka Ziemia wam za to podziękuje!

 

Anna Sydorczak

Gdy skrzydłem Cię trącą - już jesteś ich bratem 

03 czerwca 2020

Strona główna

Wróć do artykułów

Outro - wychodzimy poza schemat