Pobawmy się w grę. Co robisz, kiedy otwierasz oczy?

Odpowiedź „A”: Chwytasz za telefon.

Odpowiedź „B”: Sprawdzasz powiadomienia.

Odpowiedź „C”: Wchodzisz na Facebooka.

 

Co wam wyszło? Bo mi WSZYSTKO. Każda odpowiedź jest poprawna i podejrzewam, że dla większości z was, czytających ten tekst, także. O poranku okazuję się monotematyczna, ale dlaczego mam nie być, skoro właśnie to robimy od razu, kiedy otwieramy oczy? W moim przypadku stało się to już odruchem bezwarunkowym. I ten fakt ostatnio martwi mnie coraz bardziej. Dlaczego nie robię czegoś innego, jak jeszcze kilka lat temu? Dlaczego za priorytet stawiam sobie sprawdzanie, co nowego w „internetach”? 

 

Stoisz na przystanku, jesteś na imprezie, na której nikogo nie znasz, albo czekasz w kolejce do lekarza. Co robisz? Sięgasz po telefon. Co łączy te trzy sytuacje? Niezręczność. Nie masz, co ze sobą zrobić, więc sięgasz po smartfon. Ostatnio na Instagramie moja znajoma udostępniła poradnik: „Co zrobić z rękami, kiedy akurat nie trzymasz w nich telefonu”. Co jest jednak w tym wszystkim najgorsze? A to, że przyzwyczajamy do życia z technologią najmłodsze pokolenie. Zapracowani rodzice, którzy chcą mieć chociaż godzinę tylko dla siebie, oddają w ręce swoich pociech laptopy/tablety/smartfony. W dodatku bardzo małych pociech, bo okazuje się, że już dwulatki potrafią bezbłędnie posługiwać się technologią.

 

Naszła mnie ostatnio myśl, że tak naprawdę to my przystosowujemy się do technologii, a nie ona do nas. I to dosłownie. Ostatnio naukowcy z australijskiego University of Sunshine Coast (Queensland) zauważyli, że młodzieży rośnie „róg”, a tak naprawdę powiększa się tzw. zewnętrzny guz potyliczny, w wyniku którego z tyłu głowy tworzy się kość. Badacze w podsumowaniu przeprowadzonych testów napisali: Przypuszczamy, że powiększony EOP może być związany z utrzymującymi się nieprawidłowymi pozycjami, jakie przyjmują zwłaszcza ludzie młodzi. W opisie tym dodano także przypuszczenie, że takie pozycje mogą być związane z pojawieniem się i szerokim wykorzystaniem trzymanych w ręku współczesnych technologii, takich jak smartfony i tablety. Wygląda na to, że ewolucja nie śpi i właśnie próbuje nasze ciało przystosować do nowego wyzwania, jakim jest właśnie technologia.

 

Dlaczego piszę o temacie z jednej strony, a nie z obu? Przecież technologia jest wybawieniem – poznajemy partnerów, tworzymy związki, spotykamy nowych ludzi, zdobywamy pracę, uczymy się nowych rzeczy, możemy nawet spróbować nowych smaków różnych kuchni z całego świata.

 

Co tu jest jednak złotym środkiem? BALANS. No i dawka. Zawsze jest tak, że jeśli z czymś „przedobrzymy”, to raczej odbije się to na nas negatywnie. Niestety, patrząc na dzisiejszy świat, można oceniać, że dawkę tę już dawno przekroczyliśmy.

 

 

Anna Sydorczak

 

Ewolucja od nowa

17 marca 2020

Strona główna

Wróć do artykułów

Outro - wychodzimy poza schemat