Nasz stosunek do zwierząt zależy w głównej mierze od tego w jakiej kulturze i w jakim momencie historycznym przyjdzie nam się zmierzyć z problemami etycznymi dotyczącymi zabijania i wykorzystywania ich. Dziś nie brak zarówno zwolenników tzw. „szowinizmu gatunkowego”, jak i ich krytyków. Istnieją również jednostki, których życie i śmierć naszych braci mniejszych w ogóle nie interesuje.

 

Co za czasy!

Weronika Górska, badaczka z Uniwersytetu Śląskiego, twierdzi, że stosunek ludzi do zwierząt różni się w zależności od kręgu kulturowo-religijnego, do jakiego należymy. Jest w tym dużo prawdy – wiemy przecież, że dla Hindusów święte są krowy, Buddyści są wegetarianami, a kultura zachodnia jest bardziej antropocentryczna, co, mam nadzieję, powoli się zmienia.

Według najnowszych badań, zwierzęta, podobnie jak ludzie, odczuwają ból. Czy nie zdarzyło ci się widzieć zapłakanego pieska czy kotka (chociażby w Internecie)? Ano tak. I to jest jeden z najbardziej naocznych dowodów na to, że zwierzęta również czują. Peter Singer, australijski etyk, jest przeciwnikiem „szowinizmu gatunkowego” – twierdzi on, że praktycznym i skutecznym krokiem, który prowadziłby do zaprzestania brutalnych mordów zwierząt, byłoby przejście na wegetarianizm. Nie wszystkich jednak, jak sądzę, stać na taki wysiłek. Co więc można zrobić? Często w sklepach spotykamy jaja od kur z wolnego wybiegu, czy różne produkty z oznaczeniem BIO. Wiadomo, że takie artykuły spożywcze są droższe, jednak, jeśli zależy nam na poprawie naszych stosunków z naturą i zwierzętami, powinniśmy wybierać właśnie je.

Nie myślę o tym

Wielu ludzi na co dzień nie zastanawia się na tym, jak wyzyskiwane i zabijane są zwierzęta. Kupując mleko czy jajka, wcale nie myślimy o tym, że gdzieś w jakiejś zamkniętej farmie istnieje krowa i kura, których życie ma na celu jedno – zaspokoić głód człowieka. Ostatnimi czasy nie brak uświadamiających filmów, artykułów i banerów, które szokującymi obrazami mają zwrócić naszą uwagę. Większość jednak odwraca wzrok od brutalnych scen przedstawiających transporty zwierząt do rzeźni czy za ciasne klatki.

Życie człowieka czy zwierzęcia?

Olga Tokarczuk, której proekologiczne poglądy wszyscy doskonale znamy, w Prowadź swój pług przez kości umarłych zwraca uwagę na pewną nieścisłość w doborze świętego myśliwych w kulturze chrześcijańskiej. Otóż według legendy święty Hubert, który uwielbiał polowania, nawrócił się na chrześcijaństwo, widząc krzyż w porożu jelenia. O ironio! Ciekawa jest w powieści konstrukcja głównej bohaterki Janiny Duszejko, która (uwaga spojler!) okazuje się morderczynią morderców. Z nienawiści bowiem do myśliwych powoli eliminuje jednostki, które, jej zdaniem, na to sobie zasłużyły, zabijając zwierzęta. Daje do myślenia, prawda? Czy Duszejko miała prawo tak postąpić? Oczywiście, że nie, ale mimo wszystko sympatycy zwierząt odnajdą w niej nie morderczynię, lecz walczącą w dobrej sprawie. Wszystkim, którzy nie mieli do tej pory zapoznać się z powieścią szczerze polecam również film na jej podstawie – Pokot w reżyserii Agnieszki Holland.

Co nas czeka?

To bardzo ciekawe pytanie. W świetle badań posthumanistycznych i transhumanistycznych, człowiek nie powinien uważać siebie za jednostkę uprzywilejowaną. Zaczynamy odchodzić od antropologicznego sposobu bycia. Nasza cywilizacja wbrew pozorom powoli, z mozołem sunie po dobrych torach, ku konsensusowi, który zapewniłby humanitarne traktowanie zwierząt. Kto wie, może za kilka lat, jak w innym opowiadaniu Tokarczuk pod tytułem Wizyta, mięso będzie można wyhodować sobie we własnym domu w inkubatorze? A może, jak powiedział LaFolette, pewnego dnia nasze dzieci, patrząc na współczesne pokolenie, będą dziwiły się, jak mogliśmy kiedykolwiek sądzić, że dopuszczalnym było traktowanie zwierząt w sposób, w jaki to dzisiaj robimy?

 

Klaudia Sordyl

 

Człowiek też zwierzę 

15 maja 2020

Strona główna

Wróć do artykułów

Outro - wychodzimy poza schemat