„Pamięć należy ćwiczyć” – każdy wielokrotnie o tym słyszał w szkole. Powtórki materiału wzmacniają połączenia neuronów i zabezpieczają przed zapominaniem. W końcu każdą ścieżkę trzeba wciąż wydeptywać, żeby nie zarosła. Ale czy to tylko czas odpowiada za to, że zapominamy? 

Jaki jest „cel” pamięci człowieka? Prawdopodobnie pamiętamy, abyśmy mogli lepiej przewidywać przyszłość oraz odpowiednio reagować i podejmować decyzje. Jednak aby odpowiednio służyć tym celom, pamięć nie musi być doskonała – nie zapamiętujemy dokładnie każdego momentu i szczegółu, ponieważ nadmiar informacji mógłby być obciążający oraz – powiedzmy sobie szczerze – najczęściej zbędny. To mózg selekcjonuje za nas to, co jest dla niego ważne. Część wspomnień zostaje wymazana, a część przechodzi do naszej tak zwanej wiedzy ogólnej, abyśmy mogli czerpać „ogólnie” z doświadczenia życiowego bez przywoływania konkretnych szczegółów.

W czasie przypominania nasz mózg „odtwarza” aktywność neuronalną, która była reakcją naszego mózgu na konkretny bodziec lub ich serię (czyli np. wydarzenie). W ten sposób wzbudza się coś na kształt echa odbioru danej realnej sytuacji. Ta analogia dość dobrze oddaje istotę wspomnienia – nie jest ono nigdy dokładnie takie samo, jak sytuacja, do której się odnosi. Z czasem pojawiają się coraz większe zniekształcenia. Inaczej nie bylibyśmy w stanie rozróżnić wspomnienia od oryginalnego doświadczenia. Wspominanie można też określić jako doraźne odbudowywanie dość skomplikowanej konstrukcji z elementów rozrzuconych często po różnych obszarach mózgu – nie można więc liczyć na stuprocentową dokładność, tym bardziej że często wbudowujemy we wspomnienie niedokładnie dopasowane fragmenty, żeby wypełnić luki. 

Niektóre teorie zapominania

Często jednak wspomnienie nie tylko się zmienia, lecz także po prostu „ucieka”, choć nawet nie zawsze zdajemy sobie z tego sprawę. Kiedy ktoś zadaje nam konkretne pytanie, a my nie możemy wydobyć z pamięci odpowiedzi, zastanawiamy się, jak to jest możliwe, że czegoś nie pamiętamy. I taki problem możemy mieć, poczynając od nieznaczących codziennych spraw, przez materiały do testów, aż po szczegóły wakacji życia, które zdawały się przecież właśnie „niezapomniane”. Oto kilka teorii, co się mogło z tym wszystkim stać:

Teoria interferencji (Darby, Sloutsky) – zapominanie jest wynikiem nakładania się na siebie podobnych wspomnień. Im bardziej wspomnienia są podobne, tym większe prawdopodobieństwo zajścia takiego procesu. Dobrym przykładem może być zastanowienie się, co jedliśmy konkretnego dnia na obiad w zeszłym tygodniu lub dawniej. Jeśli posiłki te nie miały dodatkowego zabarwienia emocjonalnego czy nie wydarzyło się podczas nich coś wyjątkowego, możemy mieć problem z przyporządkowaniem ich do dni lub w ogóle z przypomnieniem sobie, co zjedliśmy.

Przeciętne dni i standardowe wydarzenia mogą się nakładać i mieszać, natomiast dużo mniej narażone na to są wydarzenia wyjątkowe typu studniówka, ślub, radosna niespodzianka czy otrzymanie złych wieści.

Informacje i wspomnienia mogą też interferować w dwóch kierunkach: nowe informacje wpływają na stare, utrudniając dostęp do tych wcześniejszych (na przykład nauczyciel uczący się imion nowych uczniów nie może sobie przypomnieć imion osób z poprzedniej klasy) lub to właśnie starsze informacje wpływają na nowsze (na przykład zapamiętany stary pin do karty płatniczej przeszkadza nam w zapamiętaniu nowego).

Problemów z interferencją możemy też doświadczyć podczas nauki, kiedy nie zmieniamy definitywnie tematu lub zakresu – nauka hiszpańskich i niemieckich słówek w dwóch sesjach jedna za drugą może spowodować, że będzie ona zupełnie nieefektywna. Lepiej rozdzielić takie sesje jakąś zupełnie inną aktywnością.  

Teoria rozkładu (Murre, Dros) – podążając za analogią wydeptanej ścieżki: rozkład to jej zarastanie. Niewykorzystywane połączenia w mózgu się „rozkładają”. Mózg wciąż się zmienia, a ścieżki do danych wspomnień czy informacji po prostu niszczeją z czasem. Dane przechowywane w pamięci krótkotrwałej pozostają tam kilka sekund i jeśli ich nie utrwalimy, ich ślad biochemiczny zanika.

Teoria ta jednak budzi wiele wątpliwości, ponieważ nie da się jej dokładnie przetestować – nie ma realnej możliwości stworzenia warunków odpowiednich do badań. Analizowanym podmiotom należałoby zapewnić zupełnie pusty okres od prezentacji materiału do momentu, w którym ten materiał mają sobie przypomnieć. Ze względu na specyfikę mózgu, który przecież nie pozostanie bezczynny, badani albo zaangażują się w następne myśli, albo będą powtarzać materiał, a jeśli zaproponujemy im zadanie na odwrócenie uwagi, to narażamy ich na interferencję. Nie da się zatem stwierdzić, czy wpływ na zapominanie materiału ma tylko czas i rozkład śladu biochemicznego.

Biorąc również pod uwagę fakt, że często bardzo dokładnie jesteśmy w stanie przywołać niektóre wspomnienia nawet sprzed kilku czy kilkunastu, a czasem nawet kilkudziesięciu lat, nie można jednoznacznie stwierdzić, że jest to zasada bez wyjątków. Owszem, wspomnienia zacierają się z czasem, a ścieżki do nich się rozkładają, jednak zdaje się, że istnieje wiele wyjątków od tej reguły.  

Teoria sygnału wyzwalającego (Jonker, Seli, McLeod) – niektórzy naukowcy twierdzą, że czasem informacja jest zapisana w naszej pamięci, ale nie możemy się do niej dostać bez odpowiedniego sygnału wyzwalającego (na przykład dźwięku lub zapachu), który był obecny podczas wspominanego wydarzenia. Może być nam łatwiej przypomnieć sobie choćby jakiś wakacyjny wieczór, słysząc kołysankę, którą nam śpiewała wtedy mama, albo hit, który akurat leciał na dyskotece.  

Teoria nieudanego odzyskania (Nickerson i Adams) – nie wszystkie informacje trafiają do pamięci długotrwałej, ponieważ nie są nam potrzebne. Nie zostały utrwalone ani nie ma żadnego sygnału, który może nam pomóc je przywołać. Tak jest często na przykład z numerem karty płatniczej. Wiemy, jak wygląda, a więc rozpoznamy ją na stole, wiemy, jaki jest rozkład informacji na jej powierzchni i znamy kody potrzebne do jej używania, czyli PIN i kod CVC, ale długi numer karty musimy przepisać. Nie jest nam on potrzebny do codziennego użytkowania karty – przy płatności w sklepie nie używamy go, a przy zakupach online często mamy numer karty podpięty do konta. Cyfry zdają nam się znajome i często wpisując je do formularza, odnosimy wrażenie, że przecież wiemy, jaka jest ich kolejność, ale większość z nas nie jest jednak tego pewna. Po prostu nasz mózg nie przesunął tej informacji do pamięci długotrwałej. 

Dlaczego wspomnienia nie są w 100% prawdziwe?

Najczęściej pomiędzy wydarzeniem a utrwaleniem wspomnienia zdążą się wydarzyć inne rzeczy. Nie jest to proces natychmiastowy, a więc zewnętrzne dla wspomnienia bodźce mogą wchodzić w interakcję z tym procesem. Przykładem może być choćby wstrząs mózgu – zdarza się, że wtedy ktoś, kto na niego ucierpiał, nie pamięta nic z chwili tuż przed wypadkiem – proces utrwalenia wspomnień się nie zakończył i nie zostały one zapisane.

Wspomnienia niestety są też dość wrażliwe i podatne na zmiany – w momencie przypominania, przebywamy na nowo ścieżkę utworzoną przez dane informacje, a potem znów przechodzą one proces utrwalenia. Po raz kolejny są zagrożone wpływami z zewnątrz, z teraźniejszości – naszego stanu emocjonalnego czy bodźców (na przykład dźwiękowych). Nowe informacje, a co za tym idzie – procesy mózgowe, wdzierają się w zapamiętywanie, co wystawia wspomnienie na ryzyko jego zniekształcenia. Nasza pamięć jest zatem wciąż rekonstruowana oraz wybitnie subiektywna. A jej dokładność można porównać do gry w głuchy telefon, z tą różnicą, że odbywa się ona nieświadomie i tylko w jednej przestrzeni – naszym umyśle. 

 

Marta Lipowicz

Co może się stać z naszymi wspomnieniami?

06 kwietnia 2020

Strona główna

Wróć do artykułów

Outro - wychodzimy poza schemat