Outro - wychodzimy poza schemat

Wiecie, że aż 90% użytkowników Facebooka korzysta z emoji? Pozostali pewnie muszą się tłumaczyć z tego, że wcale nie są źli na swoich rozmówców, mimo iż nie korzystają z emotek. Te małe grafiki tak mocno zakorzeniły się w naszym języku, że trudno jest teraz wyobrazić sobie komunikację bez ich użycia.

 

Język, którym posługujemy się w internecie, rządzi się własnymi zasadami. Nie trzeba zaczynać zdania dużą literą, można też kończyć je bez użycia kropek. Tak samo jest z korzystaniem ze skrótów, które czasem sprowadzają się do dwóch liter jak „cb” czy „zw”. To, co wyróżnia język internetowy, to zdecydowanie emotikony, które również mogą zastąpić słowa, reakcje czy nawet zdania.  

 

Emotka a emoji

 

Mogłoby się zdawać, że te dwa pojęcia używane są wymiennie. To jednak niezgodne z prawdą, ponieważ emotka i emoji to dwie różne rzeczy!

 

Emotikony pojawił się jako pierwsze – to zestaw znaków i symboli, które mają za zadanie przypominać różne miny. Składa się z połączenia dwóch słów z języka angielskiego: emocji (emotion) i ikony (icon). Najpopularniejsze z nich to oczywiście uśmiech składający się z dwukropka i nawiasu zamykającego. Emotki, jak przyjęło się w naszym języku, mogą również wyglądać w taki sposób: *_* czy nawet ʕ•́ᴥ•̀ʔ. Te konfiguracje jednak nie należą do najprostszych.

 

Emoji zaś to wytwór pochodzący z Japonii. Za jego twórcę uznaje się 27-letniego grafika, Shigetakę Kurita, który stworzył buźki na potrzeby firmy z branży telekomunikacyjnej. Nazwa jest zlepkiem trzech japońskich słów: obraz (e), pisać (mo), znać (ji). Podstawową cechą odróżniającą emoji od emotikonów jest to, że są to po prostu małe grafiki przedstawiające najczęściej żółte ludzkie twarze i towarzyszące im emocje. Jednak od dłuższego czasu to już nie tylko miny, ale też zwierzęta, przedmioty, zjawiska pogodowe oraz jedzenie… Wiecie, że słownik Apple’a posiada aż 850 emoji? A co roku pojawiają się kolejne aktualizacje.

 

 

Gdzie był początek?

 

Pierwsze pojawienie się emotek wciąż pozostaje trudne do ustalenia. Internauci co jakiś czas wynajdują dowody, że symboliczne uśmiechy mogły pojawić się nawet w XIX wieku! I to w nietypowym dokumencie, bo była to transkrypcja przemówienia Abrahama Lincolna. Nie wiadomo, czy był to błąd redakcyjny „New York Timesa”, czy faktycznie użyto w gazecie emotikona sto lat przed jego wynalezieniem. Nawet jeżeli było to zamierzone, dla osób żyjących tak dawno temu nie było to oczywiste, by dwukropek i nawias oznaczał uśmiech – prędzej uznali to za błąd w druku i zignorowali.

 

Pod koniec XIX wieku magazyn „Puck” zaproponował własną wersję emotikonów, ale były zbyt skomplikowane, składały się z za dużej liczby znaków, aby weszły do języka prasy czy innych tekstów. Musiało minąć kilkanaście lat, aż pojawił się przełomowy, trójznakowy symbol: :-). Właśnie ta mina zrewolucjonizowała komunikację w internecie.

 

Jako pierwszy użył go naukowiec Scott Fahlan w 1982 roku. Jego zespół, na pierwszy rzut oka poważnych uczonych, postanowił zrobić psikusa współpracownikom, wysyłając e-maila z ostrzeżeniem o wylanej rtęci w windzie. Pracownicy laboratorium omijali ją szerokim łukiem, wspinając się po schodach, gdy naukowcy śmiali się w ukryciu ze swojego udanego żartu. Fahlan docenił humor swoich kolegów, jednak uczulił się na niebezpieczeństwo, jakie mogą nieść niewinne kawały. Dlatego też wysłał do swoich pracowników wiadomość, w której zaproponował rozwiązanie: gdy coś złego dzieje się naprawdę, mają umieszczać symbol przy informacji :-(, natomiast gdy jest to żart, prosił o użycie :-). Czy to się udało? Tego nie wiemy, ale emotikony wniknęły do języka komunikacji na stałe. 

 

Co kraj, to uśmiech

O ile uśmiech jest uniwersalnym komunikatem na całym świecie, nie wszędzie będzie zapisany w podobny sposób. Wynika to z różnych powodów. Przykładowo, na skandynawskich klawiaturach ze względu na inne ustawienie symboli łatwiej będzie napisać =) niż klasyczny uśmiech.

Ze względu na inny alfabet mieszkańcy Azji mają własne i niepowtarzalne kombinacje znaków, a przez to bardziej graficzne emotikony. Ten starodawny znak chiński oznacza „jasność”, jednak przez swoje podobieństwo do ekspresji, Chińczycy używają go do wyrażenia niezręczności. Koreańczycy korzystają ze swojego alfabetu Hangul, również obfitującego w pokręcone symbole, z których tworzą emotikony. 

Nowy sposób komunikacji

Dzięki ogromnej liczby dostępnych emoji bez problemu można skonstruować z nich zdanie, a nasz odbiorca zrozumie, o co nam chodzi. Ten sposób komunikacji często wykorzystują marki w swoich social mediach, w kreatywny sposób tworząc treści postów. Czy to kawałek pizzy składający się z emoji pizzy czy fabuła filmu złożona z małych graficznych ikon – to, niezależnie od pochodzenia odbiorcy, zrozumie każdy.

Emoji to nie tylko śmieszny dodatek do wypowiedzi w sieci – są także niezwykle przydatne dla osób dotkniętych afazją. Aplikacja Samsunga korzysta z emoji, aby pomóc ludziom po udarach czy innych uszkodzeniach mózgu, którzy mają problem z układaniem zdań czy wyrażaniem emocji. Graficzne minki na małych, żółtych twarzach zapewniają im komunikację z resztą świata. 

Emotikony i emoji na zawsze zmieniły komunikację w internecie. Trudno wyobrazić sobie konwersacje na komunikatorach bez korzystania z emotek, reagowania na posty czy nawet dodania uśmiechu w wiadomości e-mailowej w pracy. Ich fenomen stale się rozprzestrzenia, nawet do tego stopnia, że powstał film animowany dla dzieci i, oczywiście, ogrom gadżetów w ulubione buźki. A wy, często korzystacie z emoji? Wyobrażacie sobie, jak wyglądałyby wasze rozmowy bez nich? 

 

Marta Płochocka

 

Cały świat zamknięty w emoji

11 lutego 2021

Strona główna

Wróć do artykułów