Pewne kolory są tak silnie złączone w naszej świadomości z konkretnymi emocjami, sytuacjami czy symbolami, że postrzeganie ich w określony sposób zdaje nam się czymś zupełnie naturalnym, a wręcz koniecznym. Czy jednak wszędzie na świecie te same barwy odbierane są w identyczny sposób?

 

Dość oczywistym jest, że w Europie do ślubu panna młoda idzie w białej sukience. Tak było, tak jest, tak prawdopodobnie będzie, nikt nie spodziewa się niczego innego. I, jak często bywa w przypadku spraw oczywistych, mało kto zada sobie pytanie: ale dlaczego? Formalnie rzecz ujmując, nigdzie nie jest napisane, że suknia ta nie może być czerwona. Tak samo jak zgodne z prawem jest przyjście na pogrzeb w fioletowych spodniach. Jednak z jakiegoś powodu tego unikamy. Utarło się bowiem, że kolory niosą za sobą przesłanie – czasem absolutnie oczywiste, innym razem – oddziałujące na naszą podświadomość. Przyjrzyjmy się tym pozornie najbardziej oczywistym powiązaniom i ich źródłom.

 

Tak oczywiste, że zastanawiające

 

Na początek: biel sukni ślubnej. Absolutnie oczywista. Przecież zielona sukienka byłaby co najmniej ekstrawagancją. Ta pewność wynika z symboliki koloru, który oznaczać miał czystość, dziewictwo oraz radość. Znaczenia te pojawiają się zarówno w Biblii – na przykład w opisie Przemienienia na Górze Tabor czy Zmartwychwstania – jak i w sferze świeckiej.

 

W heraldyce biel oznacza niepokalanie lub też wodę – przezroczystą, obmywającą. Wynikać to może z faktu, że biały to w zasadzie… nie do końca kolor. Jest to brak koloru, przestrzeń, która odbija całe światło, jakie na nią pada. Tabula rasa – to biała karta, taka, która dopiero czeka na zapełnienie. Niewinność jeszcze nieskalana. Jednakże – jest to nasza europejska symbolika. Niekoniecznie – wbrew pozorom – uniwersalna.

 

W kulturze Dalekiego Wschodu biel jest kolorem żałoby. Kiedy w rytuale pogrzebowym palono zwłoki, jedyne co zostawało po ukochanym zmarłym, to kilka garści popiołu – jasnoszarego, niemal białego. Jest to również kolor zimy i śniegu – jedynego okresu, kiedy nie kwitną kwiaty i nie rozwija się natura.

 

Dla Japończyków zaś, dla przykładu, przyroda i jej cykl życia był przez pewien czas na tyle istotny, że cała moda okresu dworskiego podyktowana była właśnie dopasowaniem kolorów do tych, jakie przyjmował świat dookoła. Sztukę dobierania w ten sposób barw nazywano kasane-irome i odnosiła się ona zarówno do ubioru jak i, chociażby, papeterii, na której przesyłano sobie wiadomości.

 

Na drugim krańcu palety barw

 

A skoro już wspomnieliśmy o żałobie, nie może zabraknąć czerni, koloru, który właśnie z nią nieodzownie się kojarzy. Jednak nie jest to ani jego najdawniejsze, ani też uniwersalne znaczenie. Pierwotnie w naszym kręgu kulturowym żałobę wyrażano barwami szarą i fioletową. Wynikało to z głębokiego przenikania się religii chrześcijańskiej ze strefą profanum ówczesnego świata – żałoba nie była całkowita, gdyż powszechnie wierzono w przyszłe zmartwychwstanie ukochanego zmarłego. W każdej śmierci była więc w pewnym sensie zapowiedź chwały życia wiecznego.

 

Dopiero z czasem czerń wyparła powyższe kolory w zadaniu ekspresji żalu. Ponownie może to pośrednio wynikać z właściwości fizycznej tejże barwy – czarna powierzchnia to taka, która pochłania całe światło i nie odbija żadnych jego fal. Niczym żałoba, przez całun której nie są w stanie przebić się żadne inne odczucia czy emocje.

 

Nasz umysł dodatkowo odbiera to, co czarne, jako bardziej odległe – dlatego też mówi się, że czerń wyszczupla. Być może dlatego jest także symbolem elegancji. Ponownie jednak dostrzec można różnice kulturowe – w Japonii kolor ten zazwyczaj oznacza szczęście oraz jest przypisany do chłopców – tak jak u nas błękitny.

 

Długie dzieje pewnej barwy

 

To o co chodzi z tym fioletem? Królewska purpura, noszona także przez wysokich dostojników kościelnych, oznaczała pierwotnie godność królewską, dumę oraz bogactwo. Wynikało to z bardzo prostej przyczyny: zabarwienie materiału na ten kolor było bardzo drogie i mało kto mógł sobie na to pozwolić. Na fiolet stać było wyłącznie królów i ich najbliższe otoczenie, gdyż barwa ta występuje w przyrodzie bardzo rzadko, a pozyskanie jej naturalnymi metodami nie należało do łatwych.

 

Jednak, jak głosi Biblia, pierwsi będą ostatnimi, a więc i fiolet musiał zmienić swoje dostojne znaczenie, przynajmniej w strefie sacrum. Jest on aktualnie znakiem wyczekiwania, smutku, żałoby i postu. Używa się go w trakcie Wielkiego Postu, adwentu i liturgii pogrzebowych. Kolor fioletowy jest też jednym z ostatnich, jakie jesteśmy w stanie zobaczyć gołym okiem – zaraz za nim zaczyna się już ultrafiolet, niewidoczny dla nas naturalnymi metodami.

 

Skrajne sensy w jednej barwie

 

Na przeciwnym krańcu właściwości barw, obdarzony najkrótszymi falami wśród kolorów widocznych dla człowieka, znajduje się czerwony. Kojarzony z krwią, pasją, miłością, agresją oraz… żałobą. To ostatnie znaczenie ma on między innymi w niektórych krajach południowej Afryki. Przelana krew, zwiastująca śmierć, wsiąkająca w rozgrzaną, czerwoną ziemię – oto podświadome skojarzenia powiązane z tą barwą.

 

Podobny wydźwięk ma ona w państwach, gdzie najpopularniejszym wyznaniem jest buddyzm – często zapisuje się tam imiona osób zmarłych właśnie czerwonym atramentem. Na przeciwnym końcu skali interpretacji są Chiny, w których czerwony oznacza szczęście. Zarówno premię, jak i gotówkę, będącą prezentem urodzinowym, tradycyjnie wręcza się tam w specjalnych, czerwonych kopertach zwanych hong bao (dosł. czerwony pakiet). 

 

Podobne rozumienie tego koloru pojawia się zresztą w podświadomości mieszkańców naszej ojczyzny – rzekomo założenie czerwonej bielizny na studniówkę ma przynieść szczęście na maturze – a przynajmniej taki przesąd można usłyszeć w wielu rejonach Polski. Być może ponownie można się tu odnieść do sposobu, w jaki barwa ta postrzegana jest w naturze. Czerwień to kolor noszony przez tych, którzy nie muszą się ukrywaćwidoczny jest na przykład na ciele jadowitego węża. Zaiste trzeba mieć szczęście, by przeżyć spotkanie z podobnym osobnikiem. 

Również nakładanie na siebie czerwieni – czy to w formie barw wojennych, czy też czerwonych szpilek i szminki – może wynikać właśnie z podświadomej chęci przekazania sygnału o niebezpieczeństwie i ostrzeżeniu, by lepiej z osobą noszącą tenże znacznik nie zadzierać.  

 

Maria Kozak

 

Barwy kultury 

18 września 2020

Strona główna

Wróć do artykułów

Outro - wychodzimy poza schemat